Za rok znów będzie Halloween, więc wybierz Boga już dziś!

facebook twitter

04-11-2018

Przeczytałem w internecie, że w niektórych krajach poświęca się znacznie więcej czasu na przygotowanie Halloween niż Bożego Narodzenia. Skąd w nas taka chęć „świętowania” czegoś, co w gruncie rzeczy jest bardziej odrażające niż przejmujące? Począwszy od szukania jabłek, poprzez zbieranie słodyczy, maratony filmowe pełne grozy, aż do odwiedzin cmentarzy o północy i kontaktów z duchami - oto prawdziwa rzeczywistość tego pogańskiego święta, które na dobre zadomowiło się także w naszej kulturze przez małe „k”.

Nikomu nie przychodzi do głowy, że kręcąc wyjatkowe straszne filmy korzysta się z konsultacji u prawdziwych wróżek i czarownic, by wszelakie obrzędy były przeprowadzane prawidłowo. Scenariusze powstają na podstawie faktycznych wydarzeń, które miały lub mają miejsce w różnych zakątkach świata. Rytuały halloweenowe ściśle związane są ze współczesnym satanizmem. W tę wyjątkowo ciemną noc morduje się niewinne dzieci czy zwierzęta. Ostatnio często, choćby w Stanach Zjednoczonych, jednym z obrzędów satanistycznych jest zabójstwo księdza katolickiego. O ironio losu!!! Dlaczego nie dociera do współczesnego człowieka fakt, iż świetna zabawa tuszuje wielkie zbrodnie? Dlaczego ciągle wzrasta zainteresowanie okultyzmem szeroko rozumianym i dlaczego nie dziwią nas uprowadzenia dzieci czy zwierząt? No cóż, natura nie znosi próżni. Każdą pustkę trzeba zapełnić, tym bardziej duchową. Skoro Bóg przestaje być ważny, bogiem staje się coś zupełnie innego.

Spójrzmy na genezę Halloween. Dzisiejsze obchody to pozostałości pogańskich przesądów, w których kluczową rolę odgrywają bądź odgrywali kiedyś druidzi. Druid (potocznie znaczy tyle co dąb i mądrość, a druidzi to kapłani celtyccy) ma za zadanie przywrócić na ziemi kult natury poprzez ponowne zjednoczenie ze światem przyrody naturalnej oraz oddawanie jej czci. Czyni się to w warunkach naturalnych (las, odludzie), pierwotnie wyłącznie w dębowych zagajnikach. Istniało przekonanie, że Święto Samhaim – czyli druidzki nowy rok (przypadający z 31 października na 1 listopada, między dwoma cyklami – letnim i zimowym – gdzie czas ulegał jakby zawieszeniu i przestawały obowiazywać normalne prawa), to dzień, kiedy linia dzieląca świat żywych i zmarłych jest wyjątkowo cienka. W tym dniu kontakt z duchami był najłatwiejszy i najbardziej realny. Wtedy więc składano ofiary z ludzi i zwierząt, a obrzędy te ściśle były związane z demonologią.

Ciekawą rzeczą jest łączenie Halloween z chrześcijaństwem i Świętem Zmarłych, co jest totalną bzdurą! Halloween to obrzęd świecki, dzień wytężonej pracy wszelkich magów, czarownic i wyznawców szatana. Oni wszyscy bardzo mocno angażują się w Halloween, by zdobyć kontrolę nad światem. Żeby stało się to w ogóle możliwe, wzywa się duchy. Stąd, poniekąd doszło do pewnego rodzaju konfrontacji obydwu wydarzeń. Kościół dopiero w IX wieku (lub X) przeniósł Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny na listopad.

Już sama ekscytacja tym wydarzeniem jest niebezpieczna. Drodzy rodzice i nauczyciele! Nie ma niewinnej zabawy – jest ona zasłoną dymną wielkiego okrucieństwa, którego dopuszczają się choćby sataniści. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że w niektórych środowiskach chrześcijańskich propaguje się Halloween?! A jednak! Przecież obowiązkiem chrześcijanina jest przeciwstawianie się złu!!! W tak wielu szkołach (w Polsce!) omawiane „święto” traktuje się na równi z innymi wydarzeniami o charakterze podniosłym, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Nowy Rok, walentynki, Dzień Matki itp. Szczegółowo popatrzmy na znaczenie tych obrzędów, które mają swoje źródła właśnie w celtyckim dniu zmarłych. Cukierek albo psikus – pochodzi z celtyckiej tradycji składania ofiary z pożywienia (słodycze także) w zamian za błogosławieństwo ze strony duchów zmarłych. Niezłożenie ofiary wiązało się z gniewem demonów. Lampiony – celtycki zwyczaj tworzenia oblicza demonicznego ducha w rzepie, potem w dyni, jako symboliczny obraz przeklętej duszy. Natomiast podświetlanie dyni lub ludzkiej czaszki symbolizowało sympatyzowanie z szatanem. O północy składano ofiary z ludzi, żywcem wrzucanych do ognia – stąd dzisiaj tradycyjne palenie ognisk w niektórych kręgach. Czarny kot według druidów był upostaciowieniem kolejnego wcielenia osób potępionych lub opętanych (coś w rodzaju swoistej reinkarnacji). Kije od mioteł i kapelusze wiedźm to symbole falliczne, które w rytuałach okultystycznych miały przekształcać energię seksualną w energię psychiczną jako wszechwładną i dominującą.

Czasem mam wrażenie, że ludzie chcą żyć tak, jakby nigdy nie mieli umrzeć. Boimy się śmierci? Czy raczej tego, co będzie po niej? Czy w ogóle coś będzie? Co z moim „ja” – z tym, co na ziemi kształtuje moją osobowość? Czy zapewnienie przez Chrystusa, że w Jego Domu jest mieszkań wiele i On idzie przygotować je dla człowieka, robi jeszcze na nas jakiekolwiek wrażenie?

Pamiętam z dzieciństwa takie sytuacje, w których razem z moimi krewnymi zostawaliśmy sami i wtedy baliśmy się duchów. Żeby zniwelować uczucie strachu, niemalże automatycznie wymyślaliśmy coś śmiesznego, żeby jakoś przetrwać czas przed zaśnięciem. Bo kiedy człowiek dobrze się bawi, mniej się boi. Takie przekonanie towarzyszy nam przez całe życie, a przynajmniej dotyczy ono elementów naszego życia, w których strach ciągle jest wstanie wygrywać z racjonalną rzeczywistością. Może podobne odczucia towarzyszą człowiekowi, gdy myśli o śmierci?

Doszedłem do wniosku, że jednym z powodów powodzenia i rozpowszechniania się dzisiejszego pseudoświęta halloweenowego, jest własnie taki schemat myślowy, otulony szczelnie warstwą strachu przed własną historią tu na ziemi i przed jej nieuniknionym końcem, w połączeniu z brakiem wiary w rzeczy ostateczne, a więc tym wszystkim, czego nas uczy Kościół Chrystusowy, do którego nie mamy już zaufania.

Kolejnym aspektem jest brak świadomości tego, co tak naprawdę robimy, biorąc udział w upiornym spektaklu, choćby w niewielkim stopniu. Przeciętne dziecko wie, że zbieranie cukierków po domach jest TYLKO świetną zabawą, a młodzież szalejąca na imprezach w przebraniu, chce się TYLKO dobrze bawić. Taki model zachowania widać na innych płaszczyznach życia społecznego. Przed laty, podczas wyborów parlamentarnych na pobożnym Podkarpaciu, pewna partia, której lider kontrowersyjnie machał w telewizji gumowym przyrodzeniem, zdobyła zaskakująco duże poparcie wśród młodzieży. Dlaczego? Ponieważ brak świadomości uruchomił w nich chęć zrobienia na złość starszym członkom rodzin, chcącym zszywać poranioną przeszłość grubymi „moherowymi” nićmi. Jednak, kiedy kontrowersyjne zachowania tejże partii przekraczały wszelkie granice przyzwoitości, młode pokolenie przyznało, iż zrobiło źle – robiąc TYLKO na złość komuś, kto wiedział lepiej, choć było już za późno. Brak świadomości i postawa w stylu „brawo ja” przegrała ze zdrowym rozsądkiem. Dzisiaj mamy coraz mniej świadomości i coraz częściej błądzimy, żyjąc powierzchownie i tymczasowo.

Księga Powtórzonego Prawa przedstawia nam stosunek Boga do człowieka zajmującego się czarami, wróżbami czy kontaktowaniem się ze zmarłymi. W dwunastym wersie tejże Księgi, w osiemnastym rozdziale (Pwt 18,12) czytamy, że każdy kto dopuszcza sie takich praktyk, jest obrzydliwy w oczach Pana! Obchodząc Halloween, bierzemy udział w praktykach poświęconych szatanowi – czy tego chcemy, czy nie. Źródłem mocy okultystycznej (jakiejkolwiek) jest szatan, przebiegły jak zawsze i nie dotrzymujący obietnic, który w zamian żąda wysokiej zapłaty. Tylko Bóg – zawsze i wszędzie – troszczy się o człowieka. Za rok znów będzie Halloween, więc wybierzmy Boga już dziś!