03

LIPIEC

Uważaj na wakacyjnego demona!

facebook twitter

Po dziesięciu miesiącach oczekiwania wreszcie nadeszły wakacje. To upragniony czas wypoczynku dla wielu z nas. Mamy wtedy okazję do regeneracji sił i robienia rzeczy, na które często brakuje nam czasu w ciągu roku. Większość z nas spędza wakacje, podróżując, odwiedzając ciekawe miejsca i korzystając z wszechobecnej rozrywki. Tak jak każda aktywność ludzka, tak i czas wakacyjny może być dobrą okazją do rozwoju fizycznego i duchowego.

Powszechnym zagrożeniem, jakie czeka na każdego urlopowicza, jest marnowanie czasu, a przecież czas jest jednym z najcenniejszych darów, jakie od Boga otrzymaliśmy. Oczywiście czasami potrzebne jest „nic nie robienie”, które pozwoli złapać oddech, ale przedłużanie takiego stanu na całe wakacje może źle się skończyć. W sposób szczególny bezczynności nie znosi życie duchowe, a niejednokrotnie zdarza się, że pokusa lenistwa duchowego atakuje w czasie wakacji dużo mocniej. Porzucenie modlitwy i życia sakramentalnego to częste objawy „wakacyjnego demona”. Jak zatem przeżywać wakacje, żeby nie był to czas panowania złego ducha, ale wyjątkowe spotkanie z Bogiem, który woła: „Odpocznijcie nieco!” (Mk 6, 31)?

Zacytowany powyżej fragment Wulgata tłumaczy jako: „Requiescite pusillum!”, co można by przetłumaczyć jako: „Wyciszcie się trochę!”. Dobrze jest, kiedy wakacje nie są tylko bezcelowym błąkaniem się po kurortach i miejscach rozrywkowych, ale są też czasem „łapania kontaktu” z samym sobą. Wyciszenie pozwala na oddalenie zmęczenia i dręczących myśli, które zbierają się w naszej głowie przez cały rok. Cisza wakacyjna jest błogosławieństwem. Czasem danym i zadanym. Tylko takie wakacje mają sens i pozwalają na pełny wypoczynek. Hałas nagromadzony przez dziesięć miesięcy potrafi umęczyć człowieka i zniechęcić go do życia. Wyjście z niego jest warunkiem koniecznym do odzyskania sił.

Mój dobry przyjaciel, opowiadając o swoim wakacyjnym planie, podkreślał, że ważnym punktem jego urlopu jest pielgrzymowanie. Zwrócił jednak uwagę, że nie chodzi mu nawet o sam fakt pielgrzymowania, ale o poznanie siebie. Kiedy człowiek doświadcza wewnętrznego zmagania, dostaje od Boga szansę na poznanie swojego wnętrza i swoich pragnień, które w zwykłej codzienności pozostają uśpione. Nie możemy w takich sytuacjach uciekać od samych siebie, ale powinniśmy podjąć wyzwanie pogłębienia swojego życia duchowego. Znany wojażer Jacek Pałkiewicz napisał kiedyś o swoim podróżowaniu: „Odcięty od świata, cierpiałem pragnienie i chłód, ryzykowałem życiem. Nie bałem się trudności i wysiłku. Żyłem pełną piersią. Niczego nie żałuję, niczego nie chciałbym zmienić. I nadal nie mam dosyć”. Właśnie o takie podejście chodzi. Jeżeli na wakacjach uda się nam pokonać wakacyjnego demona bezczynności, lenistwa i acedii, to wyjdziemy z tej walki umocnieni i pełni satysfakcji, że „wystąpiliśmy w dobrych zawodach” (2 Tm 4). Tak spędzone lato będzie owocne i pozwoli z nowymi siłami wrócić we wrześniu do życia.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim urlopowiczom wakacji, które przeżywane świadomie, pozwolą na regenerację sił i wewnętrzne wyciszenie!

Podobne artykuły