Komunikat o błędzie

Notice: Undefined variable: output w business_breadcrumb() (linia 26 z /home/michalici/ftp/newDrupal/sites/all/themes/business/template.php).

Żyć na chwałę Boga

Św. Michał Archanioł jest szczęśliwym stworzeniem. Co o tym świadczy? Gotowość do służby, pokorne uznanie wielkości Boga i walka o Jego chwałę, zgoda na to, by nieraz być niezauważonym - mimo iż służy nam nieprzerwanie. Dramat "przynoszącego światło", czyli Lucyfera zaczął się w momencie niezgody na Boże wyroki. Bunt "non serviam" prowadzi do zaprzeczenia swemu powołaniu. Stworzenie zamyka się w sobie, chce dla siebie być Bogiem i szuka swojej chwały. W sercu lęgnie się zazdrość, ciągły niepokój i walka, zawiść. Św. Michał zaprasza nas, abyśmy całym sercem przyjęli swoje powołanie - do bycia ukochanymi dziećmi Boga. Że to się staje, poznamy po tym jak zaczniemy służyć z pogodą ducha, nie czekając aż nam usłużą. Że będziemy podziwiać "wielkie dzieła Boga", zamiast kręcić się bezustannie wokół samych siebie. Pokora to dokładne poznanie i ukochanie ilości talentów, jakie otrzymaliśmy od Pana Boga i rozwijanie ich. Czesław Miłosz w jednym ze swoich wierszy napisał: Zbudź więc jednego człowieka, gdziekolwiek na ziemi (...) i pozwól, abym patrząc na niego podziwiać mógł Ciebie. Można rzec, iż jest to największe pragnienie naszego Patrona - obudzić w nas człowieka, w którym odbijałby się blask Boga. Życie nasze rzeczywiście albo jest epifanią i manifestacją Boga, albo też marną akademią duchową, mizerną taśmą montażową mniej lub bardziej dobrych czynów, pustą paplaniną. Aby było ono objawieniem Boga, chrześcijanin nie musi robić Bogu głośnej akademii, nie musi nawet korzystać z pomocy słów. Jest coś bardziej przekonywującego - chodzi oczywiście o przykład życia, głębię własnej osobowości. Mistrz Eckhart powiadał: "Ludzie nie powinni zbyt wiele rozmyślać nad tym, co mają czynić, ale raczej myśleć o tym, kim mają być. Gdyby się stali choć trochę lepsi, ich czyny przemawiałyby same przez się". Może dobrą nauką będzie wyznanie pewnego człowieka: "W młodości, rozpalony miłością do Boga, postanowiłem nawrócić cały świat. Ale dość szybko przejrzałem przerost własnych ambicji. Postanowiłem zatem pracować nad nawróceniem mieszkańców własnego miasteczka. Długi czas starałem się o to usilnie, acz bezskutecznie. Zrozumiałem, że i to zamierzenie było zbyt ambitne. Ograniczyłem się zatem do nawracania domowników. Ale i tych niewielu nie udało mi się nawrócić. Wreszcie zrozumiałem, że muszę siebie samego nawrócić i służyć Bogu w prawdzie".