 Cel osiągnięty – rowerowi pielgrzymi dotarli do Monte Sant’ Angelo
Po jedenastu upalnych dniach, po przebyciu blisko 1700 km po ziemi polskiej, czeskiej, austriackiej, słoweńskiej i włoskiej, w czwartek 8 lipca, dokładnie o godz. 17.20 piątka polskich pielgrzymów – michalitów, z których czterech jechało cały czas na rowerach, dotarła do celu: najstarszego w świecie sanktuarium św. Michała Archanioła w Monte Sant’ Angelo, gdzie od 1996 roku opieką duszpasterską sprawują michalici (niedawno dołączyły do nich siostry michalitki). Pielgrzymów przywitał rektor sanktuarium ks. Władysław Suchy oraz pozostali współbracia.
Składamy na tym ołtarzu nasze dziękczynienie, trud i wszelkie wyrzeczenia, ale składamy też wszystkie intencje, z jakimi pielgrzymowaliśmy: nasze rodziny, obydwie zakonne rodziny św. Michała Archanioła z prośbą o świętą wierność i nowe powołania, Czcicieli i Rycerzy św. Michała, redakcję magazynu „Któż jak Bóg”, prośbę o zdrowie dla Basi oraz tych wszystkich, których zapewnialiśmy o naszej modlitwie – mówili kapłani, sprawując wieczorem w grocie Mszę świętą. Pośród nasiąkniętych pielgrzymią modlitwą skał odbijały się teraz słowa polskich pieśni: O Michale Archaniele, Patronie nasz święty Michale . Mimo zmęczenia, spalonej skóry, serca wypełnione były prawdziwym, bo trudnym szczęściem.
Przypomnijmy, w tej historycznej pielgrzymce wzięli udział: ks. Eugeniusz Dziedzic, ks. Krzysztof Poświata, kl. Wojciech Kapusta, kl. Paweł Sworst, a samochodem towarzyszył im br. Andrzej Zimny. To była męska wyprawa – mówili uczestnicy. Dziękujemy wszystkim za wsparcie, duchowe towarzyszenie, przyjazne sms-y, redakcji dwumiesięcznika „Któż jak Bóg” za patronat i życzliwość. Im bardziej zjeżdżaliśmy na południe Włoch, tym z coraz większym niedowierzaniem pytali nas ludzie: „Z Polski na rowerach? Niemożliwe!”. Pan Bóg uchronił nas od większych niebezpieczeństw, pomnażał siły. Da też owoce – uwielbiamy Go ze św. Michałem Archaniołem i wszystkimi Aniołami.
msa, 2010-07-09 15:03:25 |