Znam

Spojrzałem nieobecnie przez szybę tramwaju. Stał nad moją głową. Ciągle otwarte usta i potok słów. Za szybą pożółkłe liście. Mrowisko ludzi i samochodów posuwa się stale, nerwowo ulicami i chodnikami. Żyły miasta. Ja, jakby sam. Nad głową potok słów.

- Znamy się tyle.

Zazdroszczę mu. Gdybym sam siebie znał nie popełniłbym tylu głupstw. Nie znam siebie. Jego chyba też nie.

- A ty jak myślisz? - zamilkł na chwilę oczekując odpowiedzi.

- Co? Tak, masz rację.

Z dumną miną patrzy na mnie. Znam go? Widziałem co odpowiedzieć by był zadowolony. Znam go? Chyba nie, ale znam ludzi.

- Nie? - cisza i jego łokieć każą spojrzeć do góry.

- Tak masz rację.

Czy ma? To nieważne. On sam zapomni o tym, co mówił za godzinę.

- To ja lecę. Cześć!

Drzwi skrzypnęły. Kilka osób wysiadło, ktoś wsiadł. Tramwaj ruszył. Spojrzałem na tabliczkę przystanku. Jeszcze kawałek. Wiem gdzie chcę dojechać, ale jak przebiegnie moja podróż?

<< powrót