Kafarnaum

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wypomina miastom, w których dokonał cudów, ich brak wiary. „Stara historia, czasy przeszłe. Jak to dobrze, że to nie o nas” – można pomyśleć. Ale czy na pewno?

Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! (Łk 10, 13-16).

A gdyby Jezus stanął dziś przed nami? Czy na pewno pochwalił by nas i poklepał po ramieniu?

Czy my, polski naród nie jesteśmy jak Kafarnaum? Polska doświadczyła w swojej historii tylu cudów: Obrona Jasnej Góry 1655 r., Bitwa pod Wiedniem 1683 r., Cud nad Wisłą w 1920 r., św. s. Faustyna Kowalska (z Polski wychodzi orędzie o Bożym Miłosierdziu), św. Jan Paweł II (papież Polak i jego niesamowity pontyfikat) oraz wiele, wiele innych. Czy właściwie odpowiedzieliśmy/odpowiadamy na tak szczególne wyróżnienie nas przez Boga?

Czy my, w naszym prywatnym życiu, nie jesteśmy jak mieszkańcy Kafarnaum? Być może doświadczyłeś cudów, takich „większych” jak uzdrowienie, nawrócenie itd.? Na pewno doświadczasz cudów na co dzień: spotkania z Bogiem w Eucharystii, miłości bliskich, opieki Opatrzności w różnych trudnych sytuacjach. Czy właściwie odpowiadamy na te znaki Bożej miłości? Czy nasza reakcja na cuda, które nas spotykają jest pełna? A może nie doceniamy ich, szybko o nich zapominamy i z naszym nawróceniem czekamy na coś bardziej spektakularnego, na „wyniesienie do nieba”[1]?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Proponuję jednak potraktować dzisiejsze Słowo jako zaproszenie do rachunku sumienia. Bóg jest dobry, jest łaskawy, kocha nas bezwarunkowo – to pewne. Nie lubi jednak, kiedy Jego łaski się trwonią. Pamiętajmy, że im więcej dostaliśmy, tym większa nasza odpowiedzialność. Módlmy się o właściwą odpowiedź na Boże cuda, które mają miejsce w naszym życiu. Niech na tej drodze prowadzi nas patronka dnia, św. siostra Faustyna. Ona nie zwlekała, ale poszła za Bożym wezwaniem od razu i to na 100%. Obyśmy kiedyś spotkali się razem w niebie.

 


[1] Łk 10, 15

Inne artykuły autora

Prawda

Kafarnaum

Cud nad Wisłą 2018