07

KWIECIEŃ

Jestem na tak!

Na wiosenne deszczowe wieczory (oby było ich jak najmniej!) polecam film „Jestem na tak!”. Produkcja co prawda nie najnowsza, bo z 2008 r., ale jeśli jeszcze jej nie widzieliście, koniecznie musicie nadrobić zaległości!

Głównym bohaterem opowieści jest Carl Allen, grzeczny i poukładany pracownik banku; w tej roli Jim Carrey. Carl jest zadeklarowanym, przesiąkniętym do szpiku kości racjonalnością, pesymistą. Prowadzi monotonne, statyczne życie. Nienawidzi jakichkolwiek zmian, ceni sobie wygodę i nietykalność swojej „strefy bezpieczeństwa”. Jego codzienność wypełnia jednak pustka… Pewnego dnia, pod wpływem udziału w prelekcji charyzmatycznego guru, postanawia zmienić swoje podejście do życia. Od tej pory, w duchu pozytywnego nastawienia, zgadza się na wszystko (dosłownie wszystko!), co przynosi mu los. Na wszystkie propozycje, wszystkie nowe sytuacje, nowe znajomości, odpowiada: „Jestem na tak!”. Jego świat ulega diametralnej zmianie. Odkrywa miejsca, w których nigdy dotąd nie był, poznaje nowych ludzi, uczy się egzotycznych języków, pomaga obcym ludziom, zaczyna naukę gry na gitarze, itd. Jednym słowem… „pełen spontan”. Jak się zapewne domyślacie, to postanowienie wplątuje głównego bohatera  w szereg zabawnych sytuacji. Polecam! Film niesie ze sobą dużą dawkę dobrej energii i wprawia w bardzo przyjemny nastrój.

Do tej pory lubiłem ten obraz tylko ze względu na walory rozrywkowe. Ostatnio jednak myśl o ww. produkcji zapukała do mojej głowy w zupełnie niespodziewanych okolicznościach. Przy okazji Święta Miłosierdzia Bożego miałem przed oczami obraz Jezusa z charakterystycznym i znanym wszystkim napisem „JEZU, UFAM TOBIE”. Zacząłem zastanawiać się, co tak naprawdę oznaczają te słowa.

Wiem, że to oryginalne i może dla niektórych dziwne skojarzenie, ale pomyślałem, że z ufnością jest jak z filmem, o którym mówię. Czasami za bardzo cenimy sobie swoją wygodę, swoje przyzwyczajenia, swój plan na teraźniejszość i przyszłość. Tymczasem myślę, że ufać Bogu to być codziennie NA TAK. Przyjmować to, co daje los, wierząc, że jest w tym jakiś głębszy sens. Oddawać wszystko to, co nas spotyka w ręce Boga, bez lęku, bez gniewu, bez zniecierpliwienia… I to nie tylko w tych najważniejszych, fundamentalnych sprawach, ale w zwykłej codzienności.

– Marzyłeś o awansie, dostał go ktoś inny? Jestem na tak!
– Szykujesz się do ważnego biegu, a tu nagle kontuzja? Jestem na tak!
– Zależało ci, żeby dziecko dostało się do konkretnego przedszkola, nie udało się? Jestem na tak!
– Przyjaciel zaprasza cię do wspólnego udziału w pielgrzymce? Jestem na tak!
– Spieszysz się do pracy, a tu nagle korek? Jestem na tak!
– Byłeś umówiony z kolegami, ale mama prosi cię o pomoc w domu? Jestem na tak!
– Ksiądz prosi cię, żebyś przeczytał czytanie, zaśpiewał psalm podczas mszy? Jestem na tak!
– Łapie cię katar, grypa, chociaż wolałbyś być zdrowy? Jestem na tak!
– W telewizji wymarzony mecz, a dzieci jak na złość, tego akurat wieczoru rekordowo długo zasypiają? Jestem na tak!
– Znajdujesz przypadkiem w internecie zaproszenie do udziału w wolontariacie przy fundacji lub hospicjum? Jestem na tak!

Itd. Pomyśl w tym miejscu o wszelkich możliwych niespodziewanych sytuacjach, zaskakujących nowościach, ale i typowych, „złośliwych” przeciwnościach losu. Powiedz dzisiaj „Jezu, ufam Tobie!”. Niech to będzie początek pięknej drogi. Od dziś próbuj przyjmować wszystko, co daje los. Wierzę, że skończysz wówczas jak bohater rekomendowanego przeze mnie filmu – uśmiechnięty pewny siebie i otwarty. Z tą różnicą, że on (w dobrej wierze) ślepo zgadzał się dosłownie na wszystko. Ty natomiast mając w pełni wolny wybór, masz szansę w miłości Boga, oswobodzić się ze swojego lęku, lenistwa i swojej niecierpliwości. A zatem przestań marudzić i od dziś bądź NA TAK! Jezu, ufam Tobie!

 

 

 

 

 

                                  

                                  

Inne artykuły autora

Święta, święta i… ?

Jestem na tak!

To irracjonalne…