Jan jak orzeł

W przekonaniu ludzi starożytnych orzeł był jedynym ptakiem, który mógł spojrzeć bezpośrednio w słońce i nie stracić przy tym wzroku. Nie bez powodu pierwsze wspólnoty chrześcijańskie przedstawiały symbolicznie świętego Jana Apostoła jako orła. Przez swoją bliską relację z Chrystusem i szczególne wybranie przez Boga mógł on wejść w tajemnicę Boga bardziej niż jakikolwiek inny człowiek. Tylko jemu przysługuje tytuł „ucznia umiłowanego”. Ma to olbrzymie znaczenie w relacji literackiej, którą nam zostawił o Jezusie Chrystusie. Jego Ewangelia i listy są mistyczną teologią Syna Bożego. Z nich dowiadujemy się o głębi i celu misji Jezusa na ziemi. Kościół Wschodni nie bez powodu nazywa Jana teologiem. Wprowadza on do historii Jezusa pojęcia, które będą rzutowały na rozwój doktryny chrześcijańskiej, ale przede wszystkim na rozwój mistycyzmu.

W pismach Janowych odnaleźć możemy dwa bardzo ważne teksty. Pierwszy z nich to prolog Ewangelii, a drugi to prolog do jego listów. W pierwszym Chrystus przedstawiony jest jako Słowo Wcielone – Ten, który był wyczekiwany przez tysiące lat i przychodzi na ziemię, aby wrócić do swojej własności i podjąć wysiłek zbawienia ludzkości. W drugim prologu Jan podkreśla rolę Słowa Bożego, które staje się Słowem Życia. Wniosek jest prosty: kto uwierzył w Chrystusa, ma życie w pełni; odnajduje w Bogu zadatek nieśmiertelności i doświadcza zbawienia, które dokonuje się we wspólnocie Kościoła.

Na uwagę zasługują również wydarzenia paschalne, w których Jan uczestniczy od początku. Po pierwsze dowiadujemy się, że apostoł, który wchodzi do grobu, wykonuje dwie czynności: „ujrzał i uwierzył”. Gwałtowność przemiany jest dowodem na to, że Jan nie ma w sobie wewnętrznych barier, które uniemożliwiałyby mu kontakt z Bogiem. Wchodzi w wiarę całą swoją osobą. Nie kalkuluje, nie powątpiewa, nie szuka dodatkowych znaków zapytania. Może właśnie dlatego Jezus na krzyżu powierza mu swoją Matkę. Kiedy inni uczniowie pójdą głosić Ewangelię całemu stworzeniu, Jan weźmie Maryję do siebie. Jego głoszenie będzie rozwijało się w kontemplacyjnej relacji z Matką Najświętszą i Jezusem Chrystusem. To też jest ewangelizacja!

Rzadko zdarza się spotkać człowieka tak głębokiej wiary jak Święty Jan. Jednak wszystko jest jeszcze przed nami. Obyśmy potrafili tak jak on spojrzeć na nasze Słońce, wziąć Maryję do siebie i uwierzyć w Słowo Życia.

Inne artykuły autora

To niemożliwe!

Zaproszenie do rekluzji

Problemy, które zabijają