Życie duchowe na dalszych etapach

facebook twitter

20-06-2018

Nie ulega żadnym wątpliwościom, że życie duchowe jest pewnym procesem. A skoro jest procesem to można wyróżnić w nim poszczególne okresy (etapy). Najdokładniejszą, jak do tej pory, analizę tego tematu przeprowadził Reginald Garrigou-Lagrange OP w swojej arcyksiążce „Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie”. Idąc za swoimi poprzednikami (szczególnie św. Tomaszem z Akwinu), dzieli on życie duchowe na trzy okresy: oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia. Z tysiąca różnych zagadnień, które  poruszane są na poszczególnych etapach wybrałem jeden, który osobiście najbardziej mnie interesuje. Jak działa człowiek duchowy? Czym kieruje się w życiu i jak podejmuje decyzje?

Na samym początku należy uściślić, że mówiąc o człowieku duchowym mam na myśli osobę, która przeszła przez okres oczyszczenia i wstąpiła na drogę oświecenia lub cieszy się zjednoczeniem z Jezusem Chrystusem. Podstawową kwestią dla rozwoju życia duchowego jest umiejętność rozeznawania wewnętrznych poruszeń (rozeznawanie duchowe). Im bardziej rozwijamy naszą duchową dojrzałość, tym bardziej jesteśmy świadomi poruszeń, które często chowają się głęboko w nas. Nasza wrażliwość wzrasta do tego stopnia, że potrafimy je z łatwością rozróżniać, nazywać i weryfikować. Mówiąc inaczej, zaczynamy patrzeć na świat oczami Jezusa. Bez problemu odnajdujemy się w świecie pocieszeń i strapień duchowych. Nawet jeżeli przychodzi pocieszenie to potrafimy poprzez odczucie wewnętrznego niepokoju (lub pokoju) odnaleźć jego źródło. Jest to sprawa kluczowa, bo natchnienia mają dwojakie źródło. Mogą pochodzić zarówno od Boga, jak i od złego ducha.

Św. Tomasz z Akwinu ujął to w następujący sposób: „Tak jak pszczoła kierowana jest instynktem, a nie rozumem, tak człowiek duchowy prowadzony jest przez ducha, a nie przez umysł”.

Cóż za genialna myśl! Widać teraz wyraźnie, że na dalszych etapach życia duchowego znika problem racjonalizowania i tego, co wiąże się z medytacją dyskursywną. Nie muszę już kalkulować, rozważać, zatrzymywać się na intelektualnej zagadce, ale intuicyjnie wiem, czego oczekuje ode mnie Chrystus. Pojawia się poczucie wolności trudne do opisania. Na tym etapie znam Chrystusa na tyle dobrze, że wiem, co mu się podoba, a co oddala mnie od Niego. Jestem prowadzony przez Ducha, a tutaj często naruszane będą reguły umysłu.

Rozumiał to Ignacy, pisząc do Pedra Ribadeneiry: „W sprawach wielkich poruszeń musimy odłożyć na bok ludzką rozwagę i całkowicie otworzyć się na Ducha”. Na potwierdzenie tej prawdy warto przytoczyć tutaj niezliczone przykłady świętych, którzy w swoim postepowaniu i zapale ewangelicznym często postępowały sprzecznie z ludzką rozwagą (por. Franciszek Ksawery, Bronisław Markiewicz, Maksymilian Kolbe). Oczywiście nie byli ludźmi pozbawionymi rozumu, ale Boski instynkt kierował nimi i wewnętrznie poruszał do tego stopnia, że w oczach świata uchodzili za głupców.

W tym miejscu trzeba podkreślić, jak ważne jest, aby być wiernym temu instynktowi. Przychodzi on do nas często podczas kontemplacji i głębokiej modlitwy. Jezus komunikuje się z nami poprzez poruszenia i oczekuje odpowiedzi na każde natchnienie, które wzbudza w naszym sercu. Obyśmy zawsze pozostawali w dobrym kontakcie z Jezusem, a wtedy nie zabraknie nam też dobrych natchnień i pewności, że pochodzą od Boga.


Na podstawie:
C. A. Ames, Oczami Jezusa, wyd. Esprit 2013.
R. Garrigou-Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie, Niepokalanów 2014.
P. Ribadeneira, Fontes Narrativi III, “Monumenta Historica Societatis Iesu”, t. 85, Rome 1960.
Tomasz z Akwinu, De anima, 3,5.

Podobne artykuły