Wielki Cezar August vs mały Jezus?

facebook twitter

23-12-2018

We wszystkich kościołach chrześcijańskich w czasie Bożego Narodzenia odczytywana jest ewangelia o tym, jak to Cezar August ogłosił powszechny spis ludności, co stało się bezpośrednią przyczyną wędrówki rodziny Józefa do Betlejem. Jest jednak w tym opowiadaniu widoczna pewna manifestacja i konfrontacja siły pomiędzy cezarem a nowo narodzonym Mesjaszem.

W powszechnym przeżywaniu świąt dokonujemy pewnej redukcji wydarzenia, którym było przyjście na świat Syna Bożego. Wydaje się nam, że chodzi tu jedynie o ubóstwo, skromną chatę lub grotę, oraz anielskie śpiewanie nad głowami pobożnych rodziców. Nic bardziej mylnego! Święty Łukasz celowo wspomina o spisie ludności i cezarze, aby skonfrontować go z nowym Królem. Kiedy pomyślimy o Cezarze Auguście to dojdziemy do przekonania, że był to jeden z najpotężniejszych ludzi, jacy kiedykolwiek stąpali po ziemi. Spis, który ogłosił, był przede wszystkim manifestacją siły i władzy. Jeżeli ktoś chce policzyć swoich poddanych to znaczy, że jego władza rozciąga się daleko poza jego pałac i Rzym. Dzięki temu może efektywniej ściągać podatki (bogacić się) i powoływać do armii (podbijać kolejne terytoria). Cezar August wydaje się kimś wszechpotężnym zwłaszcza, że Imperium Rzymskie przeżywało pod jego rządami rozkwit i szczyciło się niepodważalną potęgą. August jest zatem najbardziej wolnym i najpotężniejszym człowiekiem na kuli ziemskiej w swoich czasach. Jednak ewangelista Łukasz kontrastuje go z małym dzieckiem owiniętym w pieluszki. Okazuje się bowiem, że to, co ziemskie szybko przemija, a prawdziwie wolny jest ten, kto niczego nie ma i leży w żłobie przykryty sianem. Co więcej Jezus posiada coś, czego August nie może doświadczyć: bliskość kochających osób. Historia cesarzy pokazuje, że ich otoczenie często dążyło do spisków i ostatecznie cezarobójstwa. Święta Rodzina jest w tym znaczeniu nie do podrobienia. To miłość powoduje, że nie mają znaczenia chłód, ubóstwo i zmartwienia dotyczące przyszłości. Są prawdziwie wolni, bo mogą na sobie polegać i darzą się pełnym zaufaniem.

Ciekawy wydaje się również wątek zastępów anielskich, które pojawiają się przy narodzeniu Jezusa. Często wyobrażamy sobie anioły jako roześmiane fruwające głowy. Jednak w Biblii pojawienie się anioła zawsze związane jest ze strachem. Siła nadprzyrodzona wkracza w nasz świat i budzi przerażenie. To właśnie dlatego aniołowie w pierwszych słowach często uspakajają słowami: Nie bójcie się! Sztuka i literatura będzie widziała w nich wojowników, a sam Jezus powoła się na zastępy anielskie, które mogłyby w każdej chwili przyjść mu z pomocą i bić się o Niego. W tym kontekście mizerną namiastką siły wydaje się wojsko zgromadzone przez cezara (25 legionów, czyli około 150 000 żołnierzy i drugie tyle wojsk pomocniczych). Co prawda, w każdej chwili może zwołać tysiące dobrze uzbrojonych wojowników, ale to Chrystus dysponuje siłą nieśmiertelną i nie do pokonania, siłą, której żadna ziemska armia nie jest w stanie stawić czoła.

Takie postawienie sprawy każe nam spojrzeć na Boże Narodzenie, jako na przyjście Nieśmiertelnego Króla Wieków, który rozciąga swoje panowanie na wszystkie pokolenia i którego panowanie nie zna żadnych granic. Zabity król zmartwychwstaje i przyjdzie w triumfalnej chwale ponownie, aby ostatecznie założyć Nowe Imperium (Nowa Jerozolima). Żyje na wieki. W przeciwieństwie do wielkiego Augusta, którego pokonał mały komar, zarażając go malarią.

Na podstawie:

R. Barron, Bishop Barron on Christmas, Los Angeles 2007.