Słowo Boże i sakramenty – dwie drogi spotkania z Chrystusem

facebook twitter

10-09-2018

Wszyscy dobrze znamy fragment Ewangelii według św. Łukasza (24, 13-35) opisujący wędrówkę dwóch uczniów Chrystusa zmierzających po wydarzeniach Wielkiego Piątku do Emaus. W drodze spotykają Nieznajomego z którym nawiązują rozmowę, a następnie zapraszają na wspólną wieczerzę. Znamy również zakończenie tego ewangelicznego spotkania z owym niezwykłym Wędrowcem, którego poznają „przy łamaniu chleba”.

Wiele osób chciałoby, aby w sposób widzialny, fizyczny przyszedł do nich Jezus, by mogli usłyszeć brzmienie Jego głosu, zobaczyć kolor Jego oczu i tak po prostu móc z Nim porozmawiać. Okazuje się jednak – gdy, czytamy opowiadanie o uczniach idących do Emaus – że istotą poznania Chrystusa, spotkania się z Nim, nie była Jego fizyczna osoba, ale obecność w sakramencie i słowie Bożym. Ewangelista podkreśla, że ta obecność jest wystarczająca do poznania. Nie musimy widzieć cielesnej postaci Zbawiciela, by się z Nim spotkać. Trzeba zauważyć, że to opowiadanie dzieli się wyraźnie na dwie części, jedna dotyczy słowa, a druga gestu. Uczniowie rozmawiają ze sobą, potem z Jezusem, a wszystko kończy się wyjaśnieniem pism Starego Testamentu, w których jest mowa o Mesjaszu. A potem przechodzimy do gestów. „Łamanie chleba” – zwrot użyty przez Łukasza – jest synonimem Eucharystii, jednym z najstarszych na określenie mszy św. Dochodzi tu do takiego sprawowania Eucharystii, które pozwala rozpoznać Jezusa. Św. Łukasz pokazuje nam, w jakiej przestrzeni my dziś możemy spotkać się z Chrystusem. Ewangelista wskazuje, że w słowie i sakramentach możemy dziś rozpoznawać Jezusa, tak jak uczniowie z naszego opowiadania. Pochylmy się więc krótko nad tymi dwoma drogami: słowem Bożym i sakramentami, na których spotykamy Chrystusa i na których On nas spotyka. Tymi dwoma „szlakami” człowiek podąża do Boga: drogą słowa i drogą sakramentów. To uprzywilejowany sposób spotkania osoby z Osobą, człowieka z Chrystusem.

Na rzeczywistą obecność Chrystusa w słowie Bożym wskazuje soborowa konstytucja o Liturgii: „Jest Chrystus obecny w swoim słowie, albowiem gdy w Kościele czyta się Pismo Święte, wówczas On sam mówi” (KL 7). Ta obecność Chrystusa w słowie jest obecnością zwiastującą zbawienie i udzielającą zbawienia.

Spotkanie ze Zbawicielem zawdzięczamy właśnie słowu Bożemu; ono umożliwia człowiekowi kontakt z Chrystusem. Przepowiadane słowo, łącząc nas z Jezusem, urzeczywistnia dzieło uświęcenia, które należy rozumieć jako doprowadzenie do Chrystusa, by człowiek przyjął dobro, do którego nie mógłby dotrzeć o własnych siłach. „Bez przepowiadania słowa Bożego dzieło zbawcze byłoby dla nas nieskuteczne i stracone; nawet nie wiedzielibyśmy o nim. Dar, który Jezus zdobył dla nas swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem, pozostałby w ukryciu i nie moglibyśmy się nim ubogacić. Bóg udzielił na szczęście, sposobu, który zapewnia owocowanie odkupieńczego skarbu: wysłał swoje słowo i nakazał je przepowiadać. Słowo zatem z woli Bożej jest niezbędnym łącznikiem między człowiekiem a zbawieniem rozumianym jako obiektywne zbawcze dobro”[1]. Przepowiadane słowo Boże nie jest żadnym „nowym” słowem ani też jedynie prostym powtórzeniem, lecz uobecnianiem słowa Chrystusa i uobecnianiem Jego samego. Dlatego mimo całej ludzkiej słabości i niegodności w jego przepowiadaniu urzeczywistnia się w nim zbawienie. Oznacza nadejście Królestwa Bożego, a także osobowe spotkanie między Bogiem i człowiekiem. Swoją skuteczność słowo Boże zawdzięcza Duchowi Bożemu, który jest w słowie Bożym obecny i posługuje się nim, prowadząc człowieka do spotkania z Chrystusem. Boży Duch, posiadając wspólnie z Ojcem i Synem naturę boską i przymiot wszechmocy, mógłby wzywać, poruszać, uświęcać człowieka bezpośrednio. W Jego mocy byłoby również obrać sobie wiele różnych sposobów pośredniego wpływu na człowieka. W odwiecznym planie zbawienia Bóg zechciał posłużyć się słowem jako środkiem, narzędziem, przy pomocy którego zbawczo oddziałuje na człowieka. „Jeśli Duch Święty wzywa do pokuty, wzywa przez słowo; jeśli udziela zbawczego poznania Chrystusa, udziela go przez słowo […]”[2]. Ducha Świętego możemy nazwać „artystą” (artifex), który posługuje się słowem jak narzędziem: „Jak rzemieślnik czy artysta pracują przy pomocy narzędzi, tak Duch Święty działa przy pomocy słowa; jak najlepszy nawet artysta bez narzędzi nie wykuje w marmurze anioła, tak Duch Święty bez słowa nie ukształtuje nowego człowieka”. I dalej czytamy „[…] wielki artysta Duch Święty pracujący w warsztacie zbawienia, pracuje instrumentem, który nazywa się słowo Boże. Ono jest Jego właściwym narzędziem i instrumentem. Słowo Boże – pędzlem Boskiego Malarza, dłutem Bożego Rzeźbiarza, piórem zbawczodajnie piszącego Boskiego Poety”[3].

Drugą drogą, na której możemy spotkać się z Chrystusem jest droga sakramentalna. Chrystus nie zostawił nas samych, nie zaprzestał być dla człowieka źródłem zbawienia, także po swoim wniebowstąpieniu.

Trzeba jednak przyznać, że zbawcza misja Jezusa uległa wówczas zasadniczej zmianie, ponieważ Jego ludzka natura przestała być dla nas znakiem widzialnym i dotykalnym. Nie przestając być niezawodnym źródłem i przyczyną zbawienia, utraciła dla człowieka charakter znaku widzialnego. Obecnie zbawczo-pośredniczące działanie Chrystusa aktualizuje się w wymiarze sakramentalnym. Dlatego „Chrystus jest głównym szafarzem-celebransem sakramentów, nikt sam z siebie poza Nim nie ma władzy nad łaską, również Matka Najświętsza, On nie przestaje być ich Panem”[4]. Sam Jezus jest prasakramentem, czyli uobecnia siebie i wszystkie swoje tajemnice we wszystkich sakramentach, a szczególnie w Eucharystii. Mamy wiele definicji opisujących czym są sakramenty, ale możemy po prostu je nazwać znakami zewnętrznymi, przez które Chrystus chce się spotkać z człowiekiem, chce się spotkać z nami. Sakramenty jednoczą człowieka osobowo z samym Jezusem, są miejscem, przestrzenią, w których człowiek spotyka się z uwielbionym Chrystusem oraz z Jego zbawczymi tajemnicami, które uobecniają się we wspólnocie celebrującej sakramenty np. Eucharystię. W tym kontekście możemy nazywać sakramenty „[…] rękoma Chrystusa, które wciąż nas dotykają i słowem Chrystusa, które wciąż do nas mówi. W nich Chrystus pozwala nam wciąż siebie dotykać”[5]. Przez pośrednictwo sakramentów człowiek spotyka się z żywym Chrystusem, z tajemnicami Jego życia, śmierci i zmartwychwstania.

Na koniec pomódlmy się krótko w modlitwie dziękczynnej, składając Bogu dzięki za wielki dar słowa i sakramentów: Dziękujemy Ci Panie Jezus, Ty który jesteś uosobieniem miłosierdzia Ojca, wcieloną Miłością, pełnią Objawienia i jedyną szansą ocalenia człowieka. Nasz Zbawicielu, najskuteczniejszy Orędowniku, wielki Mojżeszu wyciągający do Ojca ramiona w nieustannej modlitwie wstawienniczej za braci, wielki Zbawco obecny pośród wspólnoty odkupionych, obecny w słowie, w sakramentalnych znakach, zwłaszcza w świętej Eucharystii, we wspólnocie gromadzącej się w Twoje imię, poza którym nie ma zbawienia. Zawsze bliski, bliższy od najbliższych, bliższy nam niż my sami, spraw, byśmy nigdy nie oddalili się od Ciebie. Amen.


[1] S.C. Napiórkowski, Zbawcze funkcje Słowa Bożego według Ksiąg Symbolicznych luteranizmu, „Ateneum Kapłańskie” 85 (1975), s. 324.

[2] Tenże, Solus Christus. Zbawcze pośrednictwo według Księgi Zgody, Lublin 1979, s. 115.

[3] Tenże, Działanie Ducha Świętego w Kościele, „Sacerdotalis Institutio” 2 (1998), nr 1, s. 26.

[4] Tenże, Z Chrystusem w znakach. Zarys sakramentologii ogólnej, Niepokalanów 2006, s. 58.

[5] Tamże, s. 80.