Rozważanie na XX Niedzielę Zwykłą

facebook twitter

18-08-2018

„Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6, 55).

Panie Jezu, mam do Ciebie pytanie: Dlaczego nie ukryłeś się na ołtarzu pod postacią jakiejś perły, diamentu, czy złotego medalu? Wszystko miałeś na swoje skinienie. Dlaczego przyszedłeś tu, kiedy wiedziałeś, że ludzie Cię nie uszanują, że będą Cię znieważać. Włamywacze rozbijać będą tabernakula, kraść będą kielichy, monstrancje... Inni przyjmować Cię będą, jak świętokradcy? Więc dlaczego, Jezu?

Św. Jan nam odpowiada: „Jezus, umiłowawszy wszystkich na świecie, do końca ich umiłował” (por. J 13, 1). Jezus wiedział, że człowiek stworzony jest dla Boga i tylko w Bogu i z Bogiem może być szczęśliwy! Wielki czciciel Eucharystii, francuski święty Piotr Julian Eymard pisał: „Mamy rzecz nigdzie nie spotykaną w świecie! Bóg kocha tak, że wszystko robi dla nas. (...) Chce tylko, byśmy mieli głód Boga! Nie odczuwasz tego świętego głodu? To idź do stołu Pańskiego nie dla siebie, lecz dla Jezusa. (...) Przyjmować Go w Komunii św., to (...) mówić Mu, że się nie pomylił, ustanawiając Najświętszą Eucharystię”.

Do świętego pustelnika przyszedł kiedyś młody człowiek, skarżąc się, że codziennie popełnia grzechy ciężkie. Pustelnik zapytał go, czy dzieje się to także w dniu, w którym przyjął Komunię św. Nie – odpowiedział grzesznik. Dobrze! Przystępuj więc co dzień do Komunii św. – powiedział pustelnik. 

Czasem spotykamy się z zarzutem, że ludzie przystępujący często do Komunii św. nie są lepsi od innych. Nie postępują w dobrym, a nawet stają się zgorszeniem dla innych. Czy jednak wtedy winna jest Komunia św? Nie! Winien jest człowiek, bo nie współpracuje z łaską. Marnuje łaski płynące z Eucharystii. Jednak jeśli podejmuje trud współpracy z łaską Bożą, jaką przynosi częsta, codzienna Komunia św., wtedy staje się coraz lepszy, świętszy. Dowodem na to święci, którzy przez współpracę z łaską Bożą płynącą z częstej Komunii św. stawali się coraz doskonalsi.

Św. o. Damian de Veuster zgodził się służyć trędowatym na wyspie Molokai nie dla wysokiej pensji, jaką oferował mu rząd francuski. Powiedział: „Tylko Bóg i nadzieja zbawienia dusz ludzkich trzymają mnie tutaj. Gdybym za swoją posługę przyjął choćby najmniejsze wynagrodzenie, moja matka słusznie wyrzekłaby się swego syna”.

Piętnaście lat, aż do swojej śmierci, służył trędowatym. Natomiast nasz rodak, bł. o. Jan Beyzym, z innej wyspy trędowatych, z Madagaskaru, pisał: „Bez codziennej Komunii św. nie zniósłbym tego piekła”.

A ludzie nam współcześni? Niegdyś znane było nazwisko profesora i chirurga warszawskiego Jana Kossakowskiego. Uczestniczył on we mszy św. nie tylko w niedziele i święta, ale i w dni powszednie. Wcześnie wychodził do pracy, by najpierw być na mszy św. i przyjąć Komunię św. Kiedyś przed operacją pielęgniarka odezwała się do profesora: „Widziałam dziś pana u Komunii św.”. Profesor zamyślił się, a po chwili spokojnie odpowiedział: „Nie lubię operować sam”. Nie wstydził się swojej wiary; wierzył, że Jezus Eucharystyczny pomaga mu w odpowiedzialnej pracy lekarza, chirurga, profesora.

I ostatni przykład. W książce Niewidzialna wojna o twoje życie autor, Alfred Jan Palla, opisuje historię pewnego amerykańskiego chłopca. Nazywał się Nicholas Green. Miał siedem lat, gdy rodzina zabrała go na wakacje do Włoch. Chłopak był zafascynowany historią Rzymu. Pewnej nocy, gdy podróżowali, zatrzymała ich banda rabusiów. Padły strzały. Pocisk ugodził Nicholasa w głowę. Chłopak zmarł w szpitalu, nie odzyskawszy przytomności.

Jego rodzina i bliscy byli załamani. Spotkała ich wielka tragedia w obcym kraju. Pomimo bólu, rodzina Greenów miała coś do zaoferowania Włochom. Życie Nicholasa skończyło się, ale mógł on przedłużyć życie komuś innemu. Gdy wiadomo było, że umrze, rodzice podjęli decyzję, aby przeznaczyć jego narządy dla potrzebujących Włochów. Otrzymało je pięć osób.
Decyzja rodziców chłopca wprawiła całe Włochy w osłupienie. Enzo Biaggi, komentator i dziennikarz, napisał: „Mimo, że wartości Amerykanów są często odrzucane przez Europejczyków jako naiwne, od czasu do czasu odkrywamy, że wasze słowa nie są pustosłowiem”.

Oczywiście, nie wszyscy Włosi mieli udział w zabójstwie ich syna, ale rodzina Greenów miała prawo obwinić cały kraj. Zamiast tego wybrali przebaczenie i szczodrość.

Autentyczne podejście do Eucharystii owocuje w życiu postawami, które dla wielu ludzi są niepojęte. Taka jest moc pokarmu, który dał nam Jezus. Dzięki niemu potrafisz zrobić coś, do czego wielu ludzi nie jest zdolnych. Przebaczyć i wznieść się na wyżyny miłości do drugich.

Podobne artykuły