Recykling

facebook twitter

23-08-2018

„Recykling to system czynności i procesów, zmierzający do odzyskania i ponownego wykorzystania odpadów. Podstawą recyklingu jest właściwa selekcja odpadów, a następnie ich przetworzenie na nowe produkty i wykorzystanie w maksymalnym stopniu. Recykling sprawia, że odpady stają się z powrotem wartościowe… ”. Co to ma wspólnego z życiem duchowym!? A no ma!

Nie znoszę marnotrawstwa! Nie lubię marnowania jedzenia. Mam zwyczaj dojadać resztki po moich dzieciach, czasem po żonie. Do dziś wśród moich znajomych krąży anegdota o tym, jak będąc w restauracji, wyczyściłem ich talerze z pozostawionych brzegów pizzy. W pracy natomiast koleżanka wypomina mi, że niejednokrotnie jadłem nieco podpsutą już surówkę czy nieświeżego kotleta, zamiast po prostu wyrzucić je do śmietnika. Wiem, może to głupie, ale zawsze w takich sytuacjach wybrzmiewa mi w głowie fragment, zapamiętanego jeszcze w liceum wiersza Cypriana Kamila Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba; Podnoszą z ziemi przez uszanowanie; Dla darów Nieba....; Tęskno mi, Panie...[1]”. Dlatego nie potrafię wyrzucić jedzenia. Jeśli nawet go nie zjem, staram się je przynajmniej odłożyć – dla pieska, dla konia itd. W przypadku większych ilości, podrzucam do jednej z warszawskich jadłodzielni[2] (bardzo fajna inicjatywa!). Byleby nie wyrzucić jedzenia. Tak już mam.

Nie lubię marnowania ubrań. Na świecie jest tyle biedy. Są ludzie, którzy marzą o chociaż jednej parze butów, o jednej ciepłej bluzie. Dlatego czuję, że żadne ubranie nie ma prawa trafić na śmietnik, tylko dlatego, że ma dziurkę, czy że się zmechaciło itd. Jest tyle możliwości. Używane ubrania można zawieźć do jakiejś fundacji, noclegowni, albo chociaż wrzucić do specjalnego kosza na odzież (jest ich coraz więcej przy zsypach i na ulicach miejskich osiedli) – na pewno trafią wtedy do potrzebujących; jeszcze komuś dadzą ciepło i odrobinę komfortu.

Nie lubię wyrzucania śmieci bez segregacji. Nie kosztuje nas wiele wysiłku podział odpadów na papier, szkło, inne suche itd. Dla nas to tylko mała niedogodność, a dla naszej planety, za którą odpowiadamy (Rdz 1,28-31) jest to niewyobrażalna różnica. Tyle surowców można jeszcze wykorzystać, a zamiast tego zalegają na wysypiskach lub, co gorsza w lasach, czy oceanach… Nasz dom, Ziemia, wymaga należytej troski; powinniśmy jej ją okazać. To nasz obowiązek. Mówi o tym w swojej encyklice papież Franciszek[3]. Segregacja odpadów może być dobrym początkiem tej ekologicznej drogi.

Nie znoszę marnotrawstwa! W codziennym życiu spotyka nas tyle trudności, nieprzyjemności, czasem chorób i cierpień. Szkoda byłoby je zmarnować. Dlatego dobrze wszelkie smutki i przeciwności ofiarować Bogu, najlepiej w konkretnej intencji, np. za dusze czyśćcowe albo o nawrócenie grzeszników. Nie zawsze mamy wpływ na to, co nas spotyka. Zawsze jednak możemy poddać te zdarzenia „duchowemu recyklingowi”. Tak zresztą rozumiem słowa Ewangelii św. Łukasza: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23). Weź SWÓJ krzyż. Nie zawsze krzyż oznacza ogromne cierpienie i skrajny wysiłek. Czasem to po prostu niemiły sąsiad, albo brak miejsc siedzących w autobusie. Uciążliwy katar, albo brak kondycji na wycieczce w górach. Itd. itp. Wszystko może być krzyżem; chodzi o to, by go WZIĄĆ i dobrze wykorzystać. Nie marnujmy zatem takich okazji! Oddając wszystko Bogu, nie tylko wzrastamy w wierze, ale realnie pomagamy. Świadomie przeżywając i ofiarowując swoje niedogodności, smutki i cierpienia, wzbogacamy skarbiec Kościoła. Robimy prezent naszemu Ojcu, wspieramy naszą Wspólnotę, pomagamy zmarłym braciom.

Tak jak mówiłem! Recykling – wspaniała sprawa…

 

[1] Cyprian Kamil Norwid, "Moja piosnka".

[2] https://www.facebook.com/FoodsharingWarszawa.

[3] https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/encykliki-franciszek/art,11,encyklika-pochwalony-badz.html.