Panny, pogrzeby i... lekkoatletyka

facebook twitter

13-03-2019

Nie wiem dlaczego, ale w ostatnim czasie dużo rozmyślałem na temat fascynującej przypowieści ewangelicznej – o dziesięciu pannach (Mt 25, 1-13). Pięć z nich było mądrych, a pięć głupich. Tak, najzwyczajniej w świecie głupich, nie jakichś tam „nierozsądnych” czy „nieroztropnych”. Po co wygładzać tłumaczenie? W każdym razie przebieg ich historii znamy: pięć mądrych, przygotowanych i czuwających weszło z oblubieńcem na ucztę, pięciu głupim zatrzaśnięto drzwi przed nosem.

Jest jeszcze drugi motyw tej mojej refleksji. W naszej parafii w Stalowej Woli odprawiam sporo pogrzebów. Czasem dwa dziennie. I trochę siłą rzeczy wkrada się nieraz w moje czynności pewna rutyna, co nie powinno mieć miejsca. Pogrzeby ludzi w różnym wieku, zmarłych w różny, często tragiczny sposób; pogrzeby ludzi pojednanych z Bogiem i takich, którym za życia było jakoś „nie po drodze” z Kościołem... ale sąd nie należy do mnie. Dość powiedzieć, że ewangeliczna przypowieść o dziesięciu pannach, moja posługa przy pogrzebach, wreszcie czas Wielkiego Postu z cierpiącym i umierającym na krzyżu Jezusem, rodzą refleksję o przygotowaniu na spotkanie z Nim w wieczności. 

Czasem oglądamy w telewizji zawody lekkoatletyczne. Wiemy, jak wygląda taktyka biegu długodystansowego. Startuje zwarta grupa biegaczy. Ale zaraz któryś z nich wysuwa się na czoło. Nie jest to jednak zawodnik, który powalczy o medal. Po paru minutach odda prowadzenie innemu. Moment sławy skończył się. Prawdziwe asy nie wysuwają się przedwcześnie na prowadzenie. Dopiero na ostatnich kilometrach zerwą się do finiszu. To na tę chwilę zachowali siły i energię.

Bieg długodystansowy przypomina życie duchowe. Bóg chce, byśmy szli na spotkanie z Nim jakby o własnych siłach. Tak naprawdę jest z nami od momentu startu, choć staje się niewidoczny. Bo chce, byśmy wydobyli z siebie wszystkie siły. I chce, byśmy tymi siłami rozsądnie zarządzali.

Bieg trwa – jak czekanie ewangelicznych panien na nadejście oblubieńca. I nie wiemy, kiedy się zakończy. Meta nie jest z góry wyznaczona. Może się pojawić przed nami w każdej chwili. Dlatego nie liczy się chwilowy zryw. Za to ważne jest, by zawsze mieć zapas sił na ostateczną rozgrywkę...

Podobne artykuły