Opowiadajcie cuda Boga!

facebook twitter

19-12-2018

Jest poranek, środa trzeciego tygodnia Adwentu. Piszę te słowa zaraz po skończeniu mszy świętej, przebywając na Białorusi. Psalmista zachęcał, by opowiadać o cudach Boga. O dwóch z nich czytaliśmy w liturgii – napełnienie nowym życiem obumarłych łon starych kobiet, gdy już nikt niczego się nie spodziewał. Ponad tysiąc lat przed Chrystusem i parę miesięcy przed Jego poczęciem. Ale przecież Bóg nie jest „Bogiem wczoraj”, On jest wiecznie młody, jest „Bogiem dzisiaj”. Przed Nim kroczą łaska i wierność, czy raczej należało by powiedzieć – są one śladami Jego obecności.

Dla mnie takim cudem będzie zawsze niewielka miejscowość leżąca na obrzeżach białoruskiej stolicy Mińska – Gatowo, z jeszcze mniejszą, bo liczącą kilkaset osób wspólnotą katolików. Wyobraź sobie miejsce, o którym się mówi: „zapomniane przez Boga”. Miejsce figurujące w milicyjnym rejestrze z najwyższym wskaźnikiem ciężkiej przestępczności. Miejsce, którym straszyli w zakładach pracy w Mińsku, że jak się ktoś nie poprawi, to pojedzie do pracy właśnie w Gatowie. Miejsce, nazywane przez ludzi „gadziusznikiem”, czyli kłębowiskiem żmij. Miejsce, które rozpoznasz z zamkniętymi oczami, bo prawie zawsze – jak się wjeżdża – czuć smród docierający ze zlokalizowanej tutaj fabryki przetwórstwa skór.

Do tego miejsca przed kilkunastoma laty przyszli michalici. Oddając swoje siły, wsparci życzliwością przełożonych i współbraci rozsianych po świecie, podtrzymani szczodrością osób, które pewnie muszą być z rodziny ewangelicznej wdowy, która oddała Bogu nawet to, co miała na utrzymanie, stworzyli w Gatowie pewien rodzaj oazy nowego życia. Teraz młodzi michalici-Białorusini pracują tu z wielkim oddaniem. Wczoraj widziałem dzieci śpieszące na katechezę, ludzi po ciemku idących i wracających z rorat (rozwidnia się przed 9.00). Przyglądałem się, jak ogromnym dźwigiem kładli kilkutonowe płyty stropowe na wyrastającym, pięknym kościele. Wielkie dzieło zrodzone z maleńkich odruchów dobra, sklejonych ludzką wiernością i uświęconych łaską Pana.

Czy On naprawdę nie jest „Bogiem naszego dzisiaj”?