O co chodzi w egzorcyzmie Leona XIII? [cz. 2]

facebook twitter

24-03-2019

Powstało już wiele opracowań naukowych i historycznych na temat egzorcyzmu, który ułożył papież Leon XIII (1810-1903). Dzisiaj obserwujemy wzrost zainteresowania treścią tej modlitwy. W wielu diecezjach przywrócono zwyczaj odmawiania jej po mszy świętej. W tym roku papież Franciszek polecił także, aby odmawiać ją po każdym różańcu w październiku, a miało to związek z kryzysem, który Kościół przeżywa w związku z nadużyciami seksualnymi duchownych. Egzorcyzm znany jest szerokiej rzeszy wiernych i w wielu świadectwach powoływano się na jego skuteczność i sens. Chciałbym poprzez analizę kolejnych fraz tekstu tej modlitwy, odkryć jej duchowe znaczenie i dotknąć rzeczywistości, która się za nią kryje. Tylko tak dotrzemy do istoty tej modlitwy, która ma na celu umocnienie człowieka w dobrym i ochronę przed złem.

Bóg pogromi

Obraz wojownika nie odnosi się tylko do Świętego Michała Archanioła. W Starym Testamencie także Bóg ukazuje się jako żołnierz stający w obronie ludzi wierzących. Dzięki temu walka, którą toczymy, ma sens. Nie zwyciężamy bowiem własną mocą, ale obecnością Boga w naszym życiu. Realizują się wtedy słowa: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? Życie chrześcijańskie związane jest z oczekiwaniem na wydarzenie, które ostatecznie pogromi zło (zarówno osobowe, jak i metafizyczne). Oczekujemy nowego stworzenia, które wolne będzie od przekleństwa, które spadło na nie po grzechu aniołów i pierwszych ludzi. W tym objawia się mądrość i moc Boga, który nie pozostawia człowieka, ale z żelazną konsekwencją realizuje swój zbawczy plan. Mając takiego Boga, możemy spać spokojnie. Nie powinniśmy dramatyzować i popadać w zwątpienie, ale uczciwie żyjąc na tym świecie, robić wszystko dla większej chwały Bożej. Szatan z przerażeniem patrzy w kierunku Boga. Wie, że to właśnie stamtąd przyjdzie na niego ostateczna klęska. Nie ma od niej odwrotu, bo zło samo w sobie jest słabe. Zapada się we własnej nieprawości i nie może mierzyć się z miłością i miłosierdziem Boga.

Pokornie prosimy

Agata Christie w jednym ze swoich kryminałów włożyła w usta swojego bohatera następujące słowa: Mówi się, że pokora jest cnotą chrześcijańską, teraz rozumiem dlaczego. Pokora pozwala zachować rozum i człowieczeństwo. Bez pokory człowiek tarci rozum i co gorsza może nawet przestać być człowiekiem. Jesteśmy świadomi naszego miejsca i naszej pozycji w świecie względem Boga. Pokora wydaje się w sposób naturalny wypływać z sytuacji człowieka. Nie jest ona czymś umniejszającym. Wręcz przeciwnie, dzięki niej jesteśmy sobą naprawdę. To dzięki pokorze Maryja przyjęła słowo i stała się symbolem zwycięstwa nad złem. Tylko w pokorze jesteśmy w stanie przyjąć owoce odkupienia. Przestajemy wierzyć we własne siły, a zaczynamy ufać Bogu. Pokorna prośba to wyraz miłości, którą człowiek może skierować do swojego Boga. To dzięki niej przygotowany jest do walki z pychą, którą proponuje szatan. Zły duch nie znosi pokory. Nie rozumie jej i gardzi nią. Jednocześnie wie, że jest wobec niej bezsilny, bo to, co wydaje się słabością doskonali nas w mocy.

Krążą na zgubę dusz ludzkich

Pragnieniem szatana jest śmierć człowieka. Nie chodzi tu nawet o śmierć fizyczną, ale o śmierć duchową. Morderstwo duchowe ma człowieka wpędzić do piekła, gdzie panem jest szatan. Tworzy on tym samym swoje królestwo, gdzie panuje zło. Człowiek staje się niewolnikiem i odcięty od Boga woła w swojej rozpaczy. Owo „krążenie” sugeruje również, że zło nie jest biernym obserwatorem rzeczywistości, ale podejmuje wysiłek, aby przyciągnąć ludzi do siebie. Racje mają zatem ci, którzy widzą w niegodziwości coś więcej niż tylko przejaw ludzkiej słabości. Żyjemy w świecie działającego zła. Poprzez systemy, ideologie i podstęp zło zatruwa świat. Wielu ludzi zmęczonych duchowym zmaganiem poddaje się tej truciźnie. Oddala się od Boga i ostatecznie przyjmują styl życia złego ducha. Przestają wierzyć Bogu i jednocześnie zaczynają ufać sobie. Pod przykrywką humanizmu dbają o siebie, gardzą innymi i jednocześnie przeklinają Boga.

Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

Ostatnia fraza modlitwy stanowi podsumowanie całości. Finał duchowej walki jest oczywisty. Zło zostaje pokonane, wybór został dokonany. Piekło jęczy w udręce, a na świecie objawia się moc Boża. Świadomość wyboru i celu powinna skłaniać nas do refleksji oraz podjęcia konkretnych działań. Oczywiście wybieramy między dobrem a złem, ale ostatecznie wybieramy między zwycięstwem (niebem) i przegraną (piekłem). Warto może zwrócić uwagę na fakt, że wezwanie z naszego egzorcyzmu kieruje naszą myśl na kolejnego archanioła. Gabriel („Moc Boża”) to zwiastun Dobrej Nowiny – Anioł Wcielenia. To przez niego przychodzi na świat chwała Boża, która jak cień osłania tych, którzy zaufali Panu. Bóg bowiem chętnie dzieli się swoją mocą, gdy ma pewność, że zostanie wykorzystana w dobrym celu. Dzięki niej głusi słyszą, niemi mówią, ślepi widzą, a umarli zmartwychwstają .

Obyśmy umieli dostrzegać znaki Bożej mocy w naszym życiu, a wtedy egzorcyzm Leona XIII stanie się dla nas bardzo osobistą modlitwą i wyrazem troski o własne zbawienie. Jest on bowiem czymś większym, niż się może z początku wydawać.


O co chodzi w egzorcyzmie Leona XIII? [cz. 1] - ZOBACZ