„Niedoceniany” dogmat?

facebook twitter

05-12-2018

W odczuciu „przeciętego wiernego” dni: 15 sierpnia i 8 grudnia pozostają najważniejszymi świętami maryjnymi (a w Polsce jeszcze 26 sierpnia – Matki Boskiej Częstochowskiej). Podobną zależność odnajdujemy w ikonografii, gdzie dokonuje się tzw. proces autonomizacji ikony maryjnej. Tak wyjaśnia to zjawisko S.C. Napiórkowski: „Czy jednak późniejszy rozwój sztuki nie poszedł w kierunku autonomizacji postaci Maryi?[...] W rękę, która niegdyś wskazywała Syna-Drogę, artyści zaczęli wkładać berło czy kwiat. Czar kobiecej urody zwyciężył ideę Przewodniczki do Chrystusa”. Także współcześnie, gdy bierze się pod uwagę figury, obrazy i medaliki, narzuca się z nieodpartą siłą hipoteza o dość wyraźnym trendzie w sztuce sakralnej. Od „«Theotokos» [...] do Maryi autonomicznej, «uwolnionej» od Dzieciątka, czy raczej – do Maryi, której odebrano Dzieciątko, Jej największy skarb i najważniejszy tytuł chwały”. Najnowsze przedstawienia Maryi eksponują Jej piękno i świętość (Niepokalana), Jej cierpienia (Matka Bolesna) lub chwałę (Wniebowzięta), zapominając lub pomijając prawdę najważniejszą: Boże Macierzyństwo.

Przypomnijmy, że Theotokos opisuje pierwszy dogmat maryjny, który ogłoszony na soborze w Efezie w 431 roku mówi, że: Maryja jest prawdziwie Matką Bożą, ponieważ jest Matką odwiecznego Syna Bożego, który stał się człowiekiem, i który sam jest Bogiem. Można by więc stwierdzić, że Matka Najświętsza łączy w sobie spotkanie z Osobą i z tajemnicą. Myślę, że Maryja do końca tej tajemnicy, jaką ona sama była i jest, nie rozumiała. Oglądałem kiedyś film Maryja, Matka swojego Boga. Już sam tytuł nadany przez reżysera jest czymś nieogarnionym. Maryja porodziła Boga, który ją stworzył. To jest coś niesamowitego. Każdy, kto próbuje Matkę Bożą zrozumieć, nie ma szans, rozbije się o tę tajemnicę wiary. Spróbujmy chociaż odrobinę wyjaśnić to niezwykłe misterium Matki Pana – Maryi i jednocześnie zwrócić uwagę na ten „niedoceniony” przywilej Maryi, gdyż Adwent, który właśnie się rozpoczyna tak mocno i wielokrotnie akcentuje tą wyjątkową prawdę (por. Łk 1,26-38).

Podczas wielu rozmów w czasie seminarium spotkałem się z pewną uwagą: ,,Jeśli Maryja była Matką Boga, musiała istnieć przed Bogiem. Zdajesz sobie sprawę, mam nadzieję, że matki istnieją przed synami?” Odpowiedź, jaka tu się z miejsca nasuwa brzmi, że matki muszą istnieć przed urodzeniem swych synów i że Matka Boska istniała rzeczywiście przed wcieleniem się Drugiej Osoby Trójcy Świętej (Syna Bożego) w naturę ludzką. Jaka jest więc odpowiedź? To, że ten Syn istniał już przedwiecznie w swej naturze boskiej, nie zmienia faktu, że jako człowiek poczęty został w Jej łonie i z Jej łona narodził się na świat. Jego istnienie od wieków jako Syna Niebieskiego Ojca nie zmniejszało ani o jotę tego, co dała Mu Maryja. Otrzymał od Niej bowiem wszystko bez wyjątku, co otrzymuje od matki każda istota ludzka. Ten, który narodził się z łona Maryi, był Bogiem, Synem Bożym. Była Ona Jego matką w pełni, właśnie tak, jak twoja matka jest twoją matką, a moja moją.

Innym razem podczas jedynej z rozmów z człowiekiem, który nie wywodził się z Kościoła Katolickiego usłyszałem zdanie: „Szanuję Matkę Chrystusa jak moją własną”. Uwaga taka musi wywołać nieodpartą pokusę przypomnienia o istnieniu pewnej różnicy między dwoma synami. Ważne  jest  jednak przede wszystkim to, aby wykazać, czemu ta różnica stanowi różnicę. Nie uważamy przecież, że matki świętych dzieci są świętsze niż matki dzieci nie świętych. W naszym wypadku jednak nie wchodzi w grę różnica między synem, który jest święty, a takim, który świętym nie jest, lecz między Synem, który jest Bogiem, a synem, który jest tylko człowiekiem. Dobrym punktem wyjścia do zrozumienia tej różnicy jest prosty fakt, że Syn Maryi istniał przed swoją Matką. Był więc jedynym na świecie synem, który był w stanie wybrać sobie, kogo chciał za matkę. Dlatego jest oczywiste, że wybrał - tak jak zrobiłby każdy ludzki syn, gdyby mógł - matkę, która najbardziej Mu odpowiadała. Co więcej, syn pragnie matkę obdarzać wszystkim co najlepsze i najwspanialsze; Chrystus, będąc Bogiem, mógł Jej dać wszystko, co tylko chciał: nie ma granic Jego moc dawania, gdyż jest Panem wszechmogącym. Tym zaś, czego najbardziej chciała Maryja, było zjednoczenie z Bogiem, zjednoczenie Jej woli z wolą Boga, najpełniejsze, jakie jest możliwe dla istoty ludzkiej. Chciała więc mówiąc inaczej łaski. Był Jej Synem i dał Jej najhojniej to, czego pragnęła. Jej odpowiedź była zupełna. Właśnie ta odpowiedź na łaskę Bożą sprawiła, że Dziewica z Nazaretu jest najdoskonalsza w świętości nawet doskonalsza od najdoskonalszych aniołów - jak mówi nam Kościół. Zatrzymajmy kilka chwil się przy tej prawdzie. Z natury Maryja była niższa niż każdy z aniołów, gdyż ludzka natura w drabinie bytów stoi niżej niż natura anielska. Dzięki łasce Matka Boża przewyższa wszystkie istoty stworzone. Ale przewyższa dlatego, że ta łaska znalazła w Niej odpowiedź najbardziej doskonałą. Święty Jan Chryzostom pisał: ,,Nie byłaby błogosławiona, choć nosiła Go w łonie, gdyby nie słuchała słowa Boga i nie trzymała się go”. Najważniejszą prawdą o Maryi jest zatem Jej Boże Macierzyństwo. Ze względu na to, że została wybrana na Matkę Syna Bożego, Bóg sprawił, że została zachowana od grzechu pierworodnego, a na końcu Jej życia została wniebowzięta. Obie te tajemnice podkreślają wielką łaskę, jakiej doświadczyła Maryja, ale nie dar najważniejszy, czyli Boże Macierzyństwo. Zakończmy rozważanie piękną pastorałką pt. „Mario czy już wiesz”, która w poetycki sposób opisuje niezwykła prawdę Theotokos:

Mario czy już wiesz,
Kim okaże się twój Syn, twój mały chłopiec?
Mario czy ty wiesz,
Że te stópki dwie po wodzie będą kroczyć?
Czy ty wiesz,
Że ta mała dłoń powstrzyma wielki wiatr?
Że dałaś życie temu, kto tobie życie da?

Mario czy ty wiesz,
Że pewnego dnia przywróci wzrok ślepemu?
Mario czy już wiesz
Że twój synek ma wybawić nas od złego?
Czy ty wiesz ze twój chłopiec już niebiańskie ścieżki zna?
Że patrząc w jego oczy - najświętszą widzisz twarz?

Mario czy ty wiesz
Kim naprawdę jest maleńki twój bohater?
Mario czy ty wiesz, że pewnego dnia rządzić będzie światem?
Czy ty wiesz, że to właśnie on pokona grzech i śmierć?
Dziecko śpiące w twych ramionach, na imię ma „Jam jest”!

 

Podobne artykuły