Nauczę cię kontemplacji. (Tylko dla odważnych!)

facebook twitter

02-05-2018

W ostatnich latach można zauważyć rosnące zainteresowanie praktyką modlitwy kontemplacyjnej. Pojawiają się wspólnoty zakonne i świeckie, których zadaniem jest uczenie ludzi tej modlitwy. Problem polega na tym, że nadal wielu ludzi uważa, że jest to rzecz tylko dla wybranych. Przekonanie to zrodziło się w czasach reformacji, kiedy to podano w wątpliwość doświadczenie kontemplacyjne praktykowane w zakonach. Jednak do XVI wieku praktykowanie tego rodzaju modlitwy było zjawiskiem powszechnym. Czym jest kontemplacja i jak w przystępny sposób rozpocząć swoją przygodę z tą formą modlitwy?

Modlitwa kontemplacyjna nie jest techniką, lecz prowadzeniem Bożym, którego celem jest zjednoczenie z Bogiem. Chodzi o to, że człowiek nie osiąga tego stanu samodzielnie, ale przygotowuje się do niego, tworząc odpowiednie warunki zewnętrzne i wewnętrzne. Ważna są: postawa ciała, cisza, miejsce. Objawem autentycznej kontemplacji będzie zmiana postrzegania rzeczywistości. Celem jest patrzenie na świat oczami Jezusa. Człowiek smakujący Słowa Bożego włącza je w swoje życie i zachodzi w nim głęboka przemiana. Pomocą jest cnota nazywana przez scholastyków docilitas. Jest ona umiejętnością dostrzegania Bożego działania w świecie i historii swojego życia.

Pierwszym warunkiem, bez którego nie wejdziemy w życie kontemplacyjne, jest cisza. Unikać należy dialogowania i intelektualizowania. W tym sensie kontemplacja zasadniczo różni się od tradycyjnych form modlitewnych. Chodzi o to, aby smakować chwili Bożej obecności. Zacząć doświadczać tego, czego szukamy w tradycyjnej formie modlitwy. Pozwolić Bogu działać. Dać się ponieść Bożej obecności. Bardziej słuchać, niż mówić! Owocem takiej modlitwy będzie wzrastająca świadomość Boga jako źródła i centrum wszystkiego. Świadomość ta przejawi się w miłości do Boga i bliźnich. Miłości trudnej, wymagającej, ukrzyżowanej.

Przejdźmy teraz do wskazań praktycznych. Kiedy już wybierzemy miejsce i czas na modlitwę, dajemy sobie kilka minut na wyciszenie i pozwalamy naszym myślom spokojnie przepływać przez naszą świadomość, aż do momentu, gdy poczujemy, że nie są one dla nas rozpraszające i „ciężkie”. Warto wyobrażać je sobie jako białe chmury, które spokojnie suną po niebie. Potrzebna jest tu cierpliwość i wytrwałość. Im więcej bagażu ze świata zewnętrznego, tym więcej czasu poświęcimy na dobre przygotowanie. Późniejsze etapy zamykają się w czterech punktach:

  1. Wybierz święte słowo i powtarzaj je na sposób hezychazmu (rytmiczne powtarzanie słowa lub zdania z Biblii). Może to być słowo Jezusa lub dowolny fragment (np. Panie, Ty wiesz, że Cię kocham!). Niech słowo stanie się częścią ciebie. Nie spiesz się. Wybrane zdanie nie powinno być zbyt długie i powinno być łatwe do zapamiętania. Wybieramy tekst, który porusza nas duchowo (budzi pokój lub niepokój).
  2. Zamknij oczy i pozwól na działanie Bożej obecności. Skup się. On tu jest. Czuwa razem z tobą na modlitwie. Przywołuj święte słowo. Słuchaj, co ono do ciebie mówi i jakie skojarzenia wywołuje.
  3. Bądź świadomy swoich myśli, uczuć, ciała. Staraj się nie zasypiać. Czuj siebie i to, w jaki sposób Pan działa na ciebie. Uciesz się Bogiem. Daj się Mu prowadzić.
  4. Zasmakuj w ciszy. Odpocznij w tej ciszy. Nabieraj sił na wprowadzenie słowa w życie. Przenieś ciszę i słowo w codzienne życie!

Na podstawie:

Contemplative Outreach, Contemplative Practices, web: contemplativeoutreach.org
T. Keating, Wprowadzenie do modlitwy i medytacji chrześcijańskiej, WAM 2004.
Ruch Odnowy Kontemplacyjnej, web: odnowakontemplacyjna.com

Podobne artykuły