Mów mi Szymon. Czyli o tym, jak wszystko gra, gdy nic nie wychodzi. Cz. 1

facebook twitter

25-10-2018

Jest pewna postać na kartach Pisma Świętego, która wzbudza moją szczególną sympatię. Osoba spontaniczna, zaangażowana w sprawę, często wręcz porywcza. Z pewnością jednak daleka od ideału. A mimo to, a może głównie dlatego, tak mi bliska…

Święty Piotr, bo o nim mowa, to jeden z najbliższych uczniów Chrystusa. Poszedł za Nim jako jeden z pierwszych, niemal zawsze był przy Nim. Spędzili wspólnie trzy lata życia. Towarzyszył Mistrzowi, gdy On przemawiał do tłumów, gdy uzdrawiał, gdy wypędzał złe duchy. Dzielili także chwile bardziej intymne: wspólnie jedli, odpoczywali, często rozmawiali. Z pewnością miał okazję bardzo dobrze poznać Jezusa i Jego przesłanie.

Szymon Piotr nie był jednak jak inni apostołowie, np. św. Jan. W przeciwieństwie do „ucznia, którego Jezus miłował” sprawiał wrażenie zdecydowanie mniej poukładanego. O ile tego pierwszego, w nomenklaturze dzisiejszej młodzieży, określilibyśmy „pupilem”, czy wręcz „kujonem” (św. Janie, wybacz mi tę formę, ale to dla lepszego zilustrowania zagadnienia!), o tyle Szymon swoim postępowaniem często narażał się na reprymendę Nauczyciela. Przez swoją spontaniczność, miał tendencję do mówienia i robienia rzeczy zbyt szybko; nierzadko bez ich odpowiedniego ich przemyślenia.

Na kartach Pisma Świętego znajdziemy przynajmniej kilka historii, w których Piotr (tak po ludzku) najzwyczajniej w świecie… wygłupił się. Podczas burzy na jeziorze, kiedy zobaczył Jezusa wyskoczył z łodzi i zaczął do Niego iść po wodzie. Cóż z tego, skoro po chwili zwątpił i zaczął tonąć? (Mt 14, 22–33). Do udziału w wyprawie na Górę Tabor Jezus zaprosił jedynie trzech spośród uczniów, w tym właśnie jego. Dzięki temu mieli okazję uczestniczyć w cudownej przemianie Nauczyciela, a także Jego rozmowy z Mojżeszem i Eliaszem. Niesamowite przeżycie! Szymon natomiast, w reakcji na to nadnaturalne zdarzenie… zaproponował przygotowanie namiotów dla proroków (pomysł od serca, ale całkowicie chybiony).

W dzisiejszych czasach studia licencjackie trwają trzy lata – tyle, według założeń wystarczy, aby uzyskać w danej materii wykształcenie wyższe. Znamienne: tyle właśnie czasu Szymon Piotr spędził ze swoim Mistrzem, z tą różnicą, że swoje nauki pobierał niemal non-stop. Przebywał bowiem ze swoim Nauczycielem cały czas; dzień i noc był bardzo blisko Niego. Wydawałoby się zatem, że po takim okresie, powinien doskonale znać przesłanie Chrystusa. Powinien wiedzieć, czego On oczekuje od swoich uczniów. A tymczasem… Kiedy Jezus przygotowywał Apostołów na swoją mękę i śmierć, Szymon począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie! (Mt 16,22). Kiedy zaś strażnicy przybyli do Ogrójca pojmać Jezusa, on pierwszy dobył miecza i uderzył sługę arcykapłana, odcinając mu prawe ucho (J 18, 10). Czy nie powinien raczej pozwolić wypełnić się woli Ojca? A co z przykazaniem miłości? Jeśli wierzyć legendzie, nawet gdy był już dojrzałym mężczyzną, nie ustrzegł się błędów w realizowaniu swojej misji. Jak głosi historia przytoczona m.in. w książce H. Sienkiewicza, Piotr, uciekając przed prześladowaniami z Rzymu, spotkał Jezusa. Spytał Go wówczas Quo Vadis Domine?[1], na co Pan odpowiedział mu: Idę do Rzymu, aby ponownie dać się ukrzyżować. Dopiero na te słowa apostoł wyraził skruchę i powrócił do miasta, gotowy przyjąć śmierć męczeńską.

Szymon Piotr kochał Chrystusa najlepiej, jak potrafił; tak bardzo chciał być blisko Niego. Często zapewniał swojego Nauczyciela o swojej miłości i oddaniu: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego! (Mt 16,16); Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21,17); Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię! (Mt 26,33). Nie była to jednak miłość idealna. Kiedy Jezus zalany krwawym potem modlił się w Ogrodzie Oliwnym, Piotr spał wraz z innymi, zamiast się modlić, o co prosił Pan (Mk 14, 37–41). Kiedy Jezusa przesłuchiwano i poniżano przed Wysoką Radą, Szymon… zaparł się Go, i to nie raz, ale trzy razy (Mk 14, 66–72)! Dla mnie osobiście jest to jedna z najbardziej dramatycznych historii w Piśmie Świętym, ba, w historii świata. Szymon Piotr, człowiek, który porzucił wszystko, aby pójść za swoim Mistrzem. Człowiek, który przez trzy lata był z Nim niemal non-stop, który jak nikt inny mógł Go poznać, doświadczyć Jego mądrości i miłości. Człowiek, którego Pan wyróżnił i namaścił na swojego następcę (Mt 16, 18–19). Ten człowiek, w chwili największej, najważniejszej próby, poległ. Zdradził swojego Pana, Nauczyciela…, Przyjaciela.

I to właśnie on, Szymon Piotr, został wyznaczony do prowadzenia Kościoła, do bycia pierwszym papieżem. Jak to możliwe? Przypadek? Z pewnością nie.

Cdn.

 

[1] „Dokąd idziesz Panie?”

Podobne artykuły