Kombinowałem w życiu już dużo… teraz oddaję to Panu Bogu [WYWIAD]

facebook twitter

19-05-2018

19 maja z rąk JE kardynała Stanisława Dziwisza trzech michalitów otrzymało święcenia prezbiteratu. W przeddzień tej uroczystości zapytaliśmy, jak wyglądała droga ich powołania, co było ważne w procesie rozeznawania. Pytaliśmy również o ich plany na przyszłość.

Redakcja: Kiedy podjąłeś decyzję, że zostaniesz księdzem?

Ks. Patryk Łapa: Ostateczną decyzję podjąłem po ukończeniu Niższego Seminarium Duchownego w Miejscu Piastowym. Już kilka lat wcześniej w głowie pojawiała się myśl, aby zostać księdzem. Dojrzewała.

Ks. Aleksander Oszmianczuk: Decyzję podjąłem pod koniec szkoły. Już w dzieciństwie pojawiały się jakieś pierwsze myśli, o tym żeby zostać księdzem, ale były to tylko dziecinne zachwyty. Na poważnie zacząłem myśleć o kapłaństwie w ostatniej klasie. To był trudny czas, zastanawiałem się, co dalej robić. Miałem dwie możliwości: chciałem zostać nauczycielem matematyki, informatyki, jakiegoś ścisłego przedmiotu albo przyjąć powołanie kapłańskie. Wszystko uzależniłem od wyników egzaminów szkolnych. Jednak nie odebrałem ich… zanim się pojawiły, podjąłem decyzję o wstąpieniu do zgromadzenia.

Ks. Jarosław Witkowski: Wychowałem się w środowisku michalickim w Toruniu. Od michalitów uzyskałem dużo dobrego. U nich znalazłem spokój i akceptację. Dało mi to wiele do myślenia. Prawdziwa myśl o życiu we wspólnocie michalitów pojawiła się, gdy zdawałem maturę, kiedy byłem blisko oazy i ministrantów. Postanowiłem wstąpić do zgromadzenia. Po trzech latach przerwałem formację.
Decyzja o ponownym wstąpieniu do zgromadzenia przyszła w trudnym dla mnie czasie, po 7 latach od wystąpienia ze zgromadzenia, w czasie kiedy musiałem się zatrzymać. Pracowałem ciężko w dużym sklepie. Wiedziałem, że czas przed świętami Bożego Narodzenia jest w handlu bardzo trudny. Chciałem się zatrzymać, aby „naładować akumulatory” przed ciężką pracą w okresie świątecznym. Pojechałem wtedy na rekolekcje jezuickie. Tam odpocząłem trochę i gdy się zatrzymałem, zrozumiałem, że nie jestem szczęśliwy w tym miejscu, w którym jestem. Tam na rekolekcjach zadano mi pytanie, jak mogę nazwać to, co jest we mnie. I jak to nazwałem, zmieniłem swoje życie o 180 stopni i wróciłem do seminarium.

Co było najważniejsze w rozeznawaniu powołania? Może był jakiś decydujący moment, który pamiętasz, a który zaważył na Twoim życiu?

Ks. Patryk: Momentem kluczowym był na pewno wyjazd do Betlejem. Była to niespodzianka z góry. Kroczenie po świętych miejscach, obecność w tym mieście, bardzo mnie wzmocniły. Można powiedzieć, że to był taki gratis od losu. Wyjazd odbył się 2 lata temu. W ramach wycieczki pomagaliśmy w organizowaniu kolonii dla dzieci.
Drugim kluczowym momentem był kryzys, jaki miałem po drugim roku. Bardzo mnie wzmocniło to, że poradziłem sobie z nim i potrafiłem wrócić do życia seminaryjnego. Także czas praktyki wychowawczej był trudny.

Ks. Aleksander: Wątpliwości oczywiście były, podobnie jak kryzysy. Niełatwe były doświadczenia praktyki wychowawczej, przeżywałem również trudności związane z pisaniem pracy magisterskiej. Mimo tego nigdy nie myślałem, aby zrezygnować z tej drogi. Cały czas była we mnie myśl, że jest ciężko, ale dam radę.

Ks. Jarosław: Bardzo ważny był dla mnie moment rozeznawania, kiedy zrobiłem sobie bilans życia. Gdy odszedłem z formacji spotkałem jednego ze współbraci, ks. Jerzego Góralewicza, i on mi polecił kierownika duchowego. Rozeznawałem razem z nim. Udało mi się dostrzec swoją drogę, ale nie podjąłem decyzji. Odwlekła się ona jeszcze 3 lata i dopiero po tym czasie postanowiłem wrócić do seminarium.

Seminarium to czas ciągłego rozeznawania, pracy formacyjnej i modlitwy. Jak dzisiaj postrzegasz ten etap życia? Co Ci on dał?

Ks. Patryk: Seminarium dużo mi dało – podstawę do życia, teoretyczny fundament. Teraz, po praktykach diakońskich, widzę, że ta teoria była potrzebna. Ponadto, seminarium pomogło mi rozwinąć się duchowo, poznać samego siebie, przełamać wiele wewnętrznych barier. Bardzo ubogacające były też studia, czas zdobywania wiedzy i rozwoju intelektualnego.

Ks. Aleksander: Przychodząc do seminarium, nie miałem świadomości, co to właściwie jest. Byłem młody, miałem 18 lat, byłem przestraszony. Z biegiem lat inaczej zacząłem na to patrzeć. Seminarium to dla mnie przede wszystkim czas rozeznawania. Mimo że czasem pojawiały się pytania związane z różnymi etapami życia seminaryjnego, to pokornie to wszystko przyjmowałem. Uważam, że cały ten etap był pożyteczny i na pewno będzie owocował w posłudze kapłańskiej.

Ks. Jarosław: Trudno jest wejść w ramy seminaryjne, kiedy ma się ponad 30 lat, a wcześniej było się panem samego siebie i robiło wszystko wg swojego założenia. Proces „ciosania” przez przełożonych był dla mnie trudny. Mimo tego że był to trudny czas, udało mi się znaleźć w nim dużo wolności. 

Zgromadzenie podejmuje wiele dzieł. Gdzie chciałbyś pracować? W jakiej działce się widzisz?

Ks. Patryk: Na początku chciałbym pracować w jakiejś niewielkiej parafii, aby doświadczyć życia parafialnego, wspólnotowego. Ważne jest dla mnie zebranie doświadczenia w pracy duszpasterskiej.

Ks. Aleksander: Chciałbym wrócić do ojczyzny, na Białoruś. Rozpocząć pracę w duszpasterstwie.

Ks. Jarosław: Jestem otwarty na wszystkie możliwości, oddaję to przełożonym. W swoim życiu kombinowałem już dużo i teraz oddaje to Panu Bogu. W woli przełożonych widzę wola Pana Boga.

A gdzie się widzisz za kilka lat?

Ks. Patryk: Chciałbym rozwinąć się na polu spowiednictwa. Myślałem o szkole spowiednictwa. Jest to dla mnie ważne.

Ks. Aleksander: W przyszłości zobaczymy, jak to będzie.

Ks. Jarosław: Za jakiś czas bardzo chciałbym pracować na rzecz kultu św. Michała Archanioła. Przez wiele lat pracowałem, zarządzając zasobami ludzkimi, handlem. Byłem w szoku, gdy Pan Bóg podczas mojej pierwszej praktyki postawił mnie przy dziele peregrynacji figury św. Michała Archanioła. Tam, gdzie wszystkie moje talenty mogły zostać wykorzystane. Nie widzę w tym przypadku, Pan Bóg jakoś tym pokierował. Odczytuję to jako łaskę, w której powinienem się realizować. Peregrynacja, duchowość św. Michała Archanioła to jest coś, co kocham u michalitów i dla czego chcę być michalitą.

Czego się boisz w kapłaństwie? Twoje życie bardzo się teraz zmieni, przed Tobą nowe wyzwania. Czego się boisz najbardziej?

Ks. Patryk: Boje się, że zamknę się w jakieś sferze działania i będę się bał ruszyć dalej. Wiem, że ciągle mam pewne bariery, które musze powoli pokonywać.

Ks. Aleksander: Samotności. W małżeństwie zawsze są dwie osoby. Ta druga osoba może cię wysłuchać, wesprzeć. A w kapłaństwie relację musisz opierać na więzi z Panem Jezusem. On często przemawia przez sytuację. I czasem można nie dostrzec obecności Jezusa, można uciekać w innych kierunkach, niekoniecznie dobrych. Dlatego ważne jest dla mnie, aby trafić do dobrej wspólnoty, aby nie zagubić się w kapłaństwie.

Ks. Jarosław: Samotności. Boję się tego, że nie będę umiał nawiązać odpowiedniej relacji z Panem Bogiem. Relacji na takim poziomie, żeby ta samotność mi nie doskwierała. Boję się, że nie będę miał wsparcia we wspólnocie.

Jaki cytat wybrałeś na swój obrazek prymicyjny i dlaczego właśnie ten tekst? Czemu jest on dla Ciebie ważny?

Ks. Patryk: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje” (J 15,16).
Ważne jest dla mnie, aby kiedyś po latach mojej pracy zrodziły się dobre owoce, które będą trwałe.

Ks. Aleksander: „Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzył granice moje, a ręka Twoja była ze mną, i obyś zachował mnie od złego, a utrapienie moje się skończyło!” (1 Krn 4,10).
Uczestniczyłem kiedyś w konferencji ks. Michała Mazura, w czasie rekolekcji dla Pieszej Pielgrzymki Młodzieży o Trzeźwość Narodu. Ks. Michał rozważanie opierał właśnie na tym cytacie. Od tamtego dnia mam te słowa w sercu i są dla mnie ważne.

Ks. Jarosław: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz, 12,21).
Osoba, które wypowiedziała te słowa – bł. ks. Jerzy Popiełuszko – miał silny charakter, z tym przesłaniem wygrał, został błogosławionym. Myślę, że to jest dobra ścieżka i chcę nią podążać. Nie jest to łatwe, może być bardzo trudne…, ale osadzone jest w przykazaniu miłości. A to uważam za najważniejsze.


Fot. Marek Borek

Podobne artykuły