Czy modlitwa cokolwiek zmienia?

facebook twitter

12-01-2019

To jedno z najbardziej fundamentalnych pytań dla każdej osoby wierzącej. Wątpliwości, co do skuteczności modlitwy przychodzą na myśl każdemu, kto chociaż raz na jakiś czas wchodzi w kontakt z Bogiem. Dręczą nas pytania o to, jaką formę modlitwy wybrać, o co prosić i jaki cel obrać. Do sprawy można podejść na trzy różne sposoby.

Modlitwa niczego nie zmienia (koncepcja pesymistyczna)

Myśl ta zaczerpnięta została z ducha protestantyzmu i sugeruje, że zgodnie z nauką o predestynacji (przeznaczeniu) wszystko znajduje się na swoim miejscu i nie ma potrzeby, aby modlitwa musiała zmieniać cokolwiek. Po co poprawiać świat stworzony przez samą Mądrość? – zapytałby protestant. Wiara w modlitwę, która coś zmienia naruszałaby autonomię Boga, który najlepiej wie, co jest dla nas i dla naszego świata najlepsze. W tej koncepcji ludzie wierzący uważani są za predestynowanych do zbawienia, a to człowiek osiąga poprzez działanie łaski (wydarzenie z krzyża ostatecznie rozwiązało wszystkie problemy ludzkości). Modlitwa, rozumiana jako pewna zasługa modlącego się, nie wpływa na nasz stan, a już tym bardziej nie wynagradza grzechów. Nie wpływa też w żaden sposób na Boga (wizja Boga apatycznego, który nie przejmuje się działaniami ludzi). Takie podejście do modlitwy nazwałbym koncepcją pesymistyczną. Modlitwa w takim ujęciu zostaje pozbawiona sensu. Modląc się, człowiek podejmuje daremny trud, a Bóg i tak wydaje się głuchy. Protestanci (nie wszyscy) często powołują się na tę zasadę i uznają jedynie modlitwę uwielbienia za najdoskonalszą formę kontaktu z Bogiem. Traktowana jest ona wtedy, jako wyraz autentycznej radości z przyjętego zbawienia.

Modlitwa zmienia jedynie mnie samego (koncepcja egoistyczna)

Ta koncepcja wydaje się już dużo bardziej prawdziwa. W ostatnim czasie wiele się o niej mówi na spotkaniach coachingowych i doskonalących. Polega ona na założeniu, że człowiek może odpowiadać Bogu na powszechne pragnienie zbawienia. Jego zadaniem jest podjęcie troski o własną świętość. Modlitwa ma zatem jedynie doskonalić wewnętrznie. Ma zmieniać mnie a nie świat, w którym żyję. Takie podejście do problemu nazywam koncepcją egoistyczną. Istotą tak rozumianej modlitwy jest przede wszystkim chęć zanegowania pogańskiej koncepcji kultu, który polegał na tym, że człowiek poprzez ofiary i wielomówstwo starał się wymusić na Bogu konkretne działanie. Kupczył z Bogiem i liczył na przebłagalne nastawienie bóstwa. Bóg natomiast nie musi być nam posłuszny. To my powinniśmy być posłuszni Bogu. Prawdą w tym ujęciu jest to, że modlitwa przemienia człowieka. Problemem pozostaje jednak fakt, że przekaz biblijny sugeruje także, że modlitwa to nie tylko forma osiągania osobistej świętości, sama w sobie bowiem potrafi zmieniać rzeczywistość do tego stopnia, że – mówiąc językiem Biblii – można dzięki niej góry przenosić.

Modlitwa zmienia zarówno mnie, jak i rzeczywistość (koncepcja ewangeliczna)

Historia biblijna i doświadczenie duchowe uczą, że modlitwa może zmieniać zarówno mnie, jak i otaczającą rzeczywistość. Takie podejście nazwałbym koncepcją ewangeliczną. W dobrym zrozumieniu tej prawdy przychodzi nam z pomocą św. Jakub Apostoł: Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego. Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie, by deszcz nie padał, i nie padał deszcz na ziemię przez trzy lata i sześć miesięcy. I znów błagał, i niebiosa spuściły deszcz, a ziemia wydała swój plon.

Na uwagę zasługuje szczególnie końcowy fragment, w którym wspomniany został prorok Eliasz. Biblia nie mówi, że susza i deszcz przyszły same z siebie, ale że stało się to po usilnej modlitwie Eliasza. Zatem działanie proroka przyczyniło się do konkretnego działania Boga. Człowiek bowiem nie potrafi zaklinać deszczu. Na tym przykładzie widzimy, że modlitwa potrafi zmieniać świat, w którym żyjemy. W tym przypadku zmieniła nawet bieg historii. Żeby nie być gołosłownym, podam kolejny przykład uzasadniający to podejście. Zwróćmy uwagę na Jezusa, który mówi do uczniów: Ten rodzaj [złego ducha] można wyrzucić tylko modlitwą i postem. Słowa te padają, gdy uczniowie mają problemy z egzorcyzmowaniem niektórych ludzi. W takim wypadku konkretne praktyki ascetyczne nadają moc Bożą ludzkim działaniom. Jednak najlepszym przykładem są słowa Jezusa skierowane podczas nauczania w Jerozolimie: I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie. Człowiek prosi z wiarą, a Bóg hojnie daje i nie mówi: Zmień się najpierw.

Ciekawie – uwzględniając pedagogiczny punkt widzenia – wyjaśnił tę prawdę Joe Heschmeyer: Jesteśmy częścią Bożego planu. Nie na zasadzie małych trybików wielkiej kosmicznej maszyny, którą Bóg wymyślił, zaprojektował i puścił w ruch. Jesteśmy synami i córkami Boga, a to oznacza, że częścią Bożego planu jest nasz rozwój i wzrost w zażyłości z Bogiem. Właśnie dlatego Bóg wysłuchuje naszych modlitw. Jest naszym ojcem. Rodzice często zwracają się do dzieci w następujący sposób: „Jeśli poprosisz, dostaniesz deser”. Nie mówią tego dlatego, że chcą podać lub zachować deser, ani nawet dlatego, że chcą pokazać dzieciom, jak dobry i wartościowy jest deser. Mówią tak, gdyż wychowując swoje dzieci do wyrażania prośby, wiedzą, że przez to dzieci stają się lepsze. Bóg działa podobnie.  Uczy nas, że kiedy się modlimy, to czyni nas to lepszymi, pokorniejszymi, stajemy się prawdziwymi dziećmi Boga, a jednocześnie otrzymujemy to, o co prosimy.

Warto prześledzić nasze postrzeganie modlitwy i wiarę w jej skuteczność. Od tego bowiem zależy nasze podejście do niej i nasz stosunek do Boga. Sposób w jaki się modlimy i nadzieja na wysłuchanie modlitwy dużo mówią o naszej wierze, która rzutuje na całą naszą duchowość. W modlitwie łatwo pobłądzić, ale też każdy, kto ewangelicznie patrzy na rzeczywistość i potrafi czytać znaki, szybko odnajdzie właściwe rozwiązanie.


Na podstawie:

J. Heschmeyer, Does prayer change things?, Word on Fire Blog, 10 July 2018.

G. Kame, Predestination in Scriptures and Reformation Traditions, Pretoria (RSA) 2013.

Podobne artykuły