Wyrwani z codzienności

10-10-2018

XIX Anielska  Pielgrzymka 2018 zorganizowana przez Redakcję Dwumiesięcznika „Któż jak Bóg”, księży Michalitów i Biuro Podróży „Nomada”, to wybrzmiewająca w uszach Koronka Uwielbienia Boga, pozostający w sercu aniołowie, wspólny śpiew, modlitwa i trud pielgrzymowania z intencjami oraz wiarą w orędownictwo św. Michała Archanioła u tronu Boga Ojca Wszechmogącego.

Żywe było odczucie żarliwej osobistej i wspólnotowej modlitwy, zanoszonej w kolejnych miejscach trasy pielgrzymki za pośrednictwem św. Michała Archanioła w Cudownej Grocie jego Objawień na Gargano, u św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo, u Matki Bożej Różańcowej w Pompejach i przy grobie św. Jana Pawła II w Rzymie.

W sercach przebijało się jedno pragnienie, aby wymodlić sobie i bliskim potrzebne łaski, a za przyczyną Wodza wojsk anielskich – łaskę zbawienia, by przebywać na „wieczystej uczcie” w Niebie, gdzie otrze Bóg wszelką łzę. Pragnęliśmy, aby Pan oderwał nas od doczesnych utrapień, ale najważniejszą była intencja doprowadzenia nas do wiekuistej radości w towarzystwie św. Michała Archanioła i św. Ojca Pio, który to zapowiedział, że będzie stał u wrót niebieskich i oczekiwał, dopóki nie zjawią się tam wszystkie jego duchowe dzieci (co zostało odzwierciedlone na fresku o. Marco Ivana Rupnika w San Giovanni Rotondo).

Pięknie wpisywały się w nasze rozmyślania pielgrzymkowe słowa z czytań mszalnych na codziennej Eucharystii, zwłaszcza bezgraniczne zawierzenie Hioba wypowiedziane bez żadnego buntu i żalu: dał Pan i zabrał Pan. Zresztą – co by nie było – za św. Piotrem możemy powiedzieć: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego.

Pielgrzymka uświadomiła nam – co poruszył w jednej z katechez ks. Rafał Szwajca, że walka szatana z Bogiem trwa nadal w naszych sercach i w naszych rodzinach. Któż jak Bóg może wyjść naprzeciw naszym problemom, by zaspokoić i zabezpieczyć wszystkie potrzeby serca?

W drodze powrotnej z lotniska podzieliłem się z bratem Mateuszem żartobliwą refleksją, że na sądzie Bożym nasza grupa będzie już rozpoznawalna. Dzięki pielgrzymce i czci do św. Michała Archanioła być może usłyszymy: oto ci, którzy dali świadectwo swej wiary. Znam ich…

W Pompejach zrozumieliśmy, że każdy ma otwartą drogę do świętości, choć nieraz prowadzą do niej kręte ścieżki, albowiem Któż inny jak Bóg potrafiłby satanistę (Bartłomieja Longo) uczynić błogosławionym apostołem różańca i budowniczym bazyliki Królowej Różańcowej w Pompejach.

Długo pozostawać będziemy pod wrażeniem, jak Włosi potrafią przeżywać uroczystości. Również te w miasteczku św. Michała Archanioła. Stroje, chorągwie, niekończące się tłumy na ciasnych uliczkach i pieśni (liczące czasami kilkanaście czy kilkadziesiąt zwrotek) wysławiające św. Michała Archanioła a rozpoczynane spontanicznie przez pobożne kobiety i rozmodlonych mężczyzn. Ujęły nas niezwykłym urokiem, gdy trwaliśmy na modlitwie w anielskiej grocie.

Jako uczestnicy Anielskiej Pielgrzymki pierwsze nasze kroki po wylądowaniu w Rzymie skierowaliśmy do Monte Sant’Angelo. Po długiej, niezwykle bogatej w piękne widoki drodze dotarliśmy na Gargano, by w Domu Pielgrzyma – tuż przy bazylice św. Michała Archanioła – zacząć „oddychać” Zwiastunem Bożej Chwały. I od początku prowadzeni byliśmy przez św. Michała Archanioła. Bo jak inaczej rozumieć, że dane nam było czynnie uczestniczyć w Eucharystii poprzedzającej uroczystości w Grocie Objawień i mogliśmy tam być wszyscy. My mieliśmy szczęście towarzyszyć na organach podczas polskiej mszy i podtrzymywać włoskie śpiewy w niebiańskiej bazylice. I tym sposobem wraz z wieloma osobami z naszej grupy pielgrzymkowej doznaliśmy łaski uczestniczenia w najważniejszym momencie uroczystości w miejscu najwyżej usytuowanym (na chórze) naprzeciw figury św. Michała Archanioła.

Zatem dane nam było widzieć: wyjmowanie miecza św. Michałowi, co uczynił miejscowy ksiądz biskup, jego przedzieranie się przez zgromadzony w grocie tłum, w którym za wszelką cenę każdy chciał dotknąć cudownego miecza, wyjście figury św. Michała w asyście władz, duchownych, grup modlitewnych i wiernych.

I zaczęła się procesja, która przechodziła przez kolejne parafie uroczego Monte Sant’Angelo (co trwało prawie trzy godziny), by przy biciu dzwonów (trzeba przyznać, że był to dla nas najbardziej wzruszający moment) powróciła do Groty Objawień. A potem niezliczone tłumy do późnych godzin i od wczesnych godzin porannych następnego dnia nawiedzały św. Michała Archanioła w Domu Bożym nie ludzką ręką uczynionym.

Nasza grupa wyruszyła dalej do Pompejów i Rzymu, by przeżywać dany nam wspólnie błogosławiony czas. Z różańcem w ręku, Koronką Uwielbienia Boga i Godzinkami ku czci św. Michała Archanioła, podziwiając i przeżywając bogactwo dziedzictwa kulturowego Kościoła katolickiego w tych wspaniałych miejscach, przypomniały nam się słowa Henryka Sienkiewicza: kościół jest strażnikiem przeszłości, piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości (pierwszy wpis w księdze pamiątkowej Muzeum Diecezjalnego w Płocku z 09.01.1904 roku).

I znowu doświadczyliśmy Bożej łaski, gdy w pokorze przyjęliśmy po wejściu do Bazyliki św. Piotra brak możliwości złożenia naszych modlitw przy grobie św. Jana Pawła II. Oprowadzająca nas przewodniczka – pani Małgosia, dzieląc się niezwykłą wiedzą i dowcipem, przeprowadziła nasza grupę po tym świętym miejscu. Gdy już nasz czas pobytu dobiegał końca, jeszcze raz sprawdziła, czy może już otwarto wejście i stwierdzając, że jesteśmy pod właściwą opieką, zaprosiła nas do właśnie otwartego wejścia. To było duże przeżycie dla nas wielu. Trwaliśmy na modlitwie, dziękowaliśmy i chyba prosiliśmy, ufając, że z nieba nasz Święty Papież nam dopomaga. My szczególnie dziękowaliśmy za to, że przez twórczość możemy być świadkami obecności Ducha Świętego w dzisiejszym świecie (List do Artystów Jana Pawła II).

Cenną rzeczą pozostanie dokument filmowy w reżyserii Marka Prusakiewicza, który nam towarzyszył wraz operatorem w czasie pielgrzymki. Zewnętrznym znakiem naszej czci do św. Michała Archanioła pozostanie na wiele lat biała figura św. Michała Archanioła, przypominająca dany nam wspólny czas.

Za ten wielki dar wspólnej modlitwy należą się słowa podziękowania księżom michalitom: Rafałowi Szwajcy i Krzysztofowi Stanuli, księżom z archidiecezji warszawskiej: Michałowi Dubickiemu (parafia św. Anny w Wilanowie), Arkadiuszowi Szczepanikowi (parafia św. Stanisława Kostki na Żoliborzu), który to zwłaszcza w Rzymie, w skwarze dnia, podążał za nami w sutannie i pilotowi naszej pielgrzymki pani dr hab. Barbarze Strzałkowskiej z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie za ten dany czas i za to, że wracamy inni i, że pielgrzymka się nie kończy, a właściwie się zaczyna (cyt. dosłowny z ostatniej wspólnej wieczerzy).

Był to czas nam dany, nam, którzy przybyliśmy do Księcia niebieskiego ze wszystkich stron Polski (Białystok, Biała Podlaska, Gniezno, Jastrzębia Góra, Kraków, Tuchola, Warszawa)… a nawet z USA.

A w naszych uszach wciąż brzmi: Hołd należny złóżmy Panu, Królowi Aniołów

Lidia i Tadeusz Trojanowscy